Polski trener gra o posadę. Postawiono mu warunek. "Nie tylko kibice narzekają"

Nie można wykluczyć, że w Ekstraklasie dojdzie niebawem do kolejnej zmiany trenera. Według Przeglądu Sportowego o posadę zaczyna grać Leszek Ojrzyński z Zagłębia Lubin.
Jeśli chodzi o same wyniki, trudno mieć do Zagłębia większe uwagi. Zespół jest na dobrej drodze do wywalczenia kolejnego utrzymania w Ekstraklasie. W siedmiu spotkaniach zdobył 12 punktów.
Włodarze są jednak zaniepokojeni tym, jak "Miedziowi" grają. Leszek Ojrzyński, obecny szkoleniowiec, skupia się na taktyce bardzo defensywnej. W dodatku, jak czytamy w PS, jest mniej niż wcześniej zaangażowany w funkcjonowanie klubu.
Doświadczony trener nie przegrał żadnego z pięciu ostatnich meczów, Lubinianie sięgnęli w tym okresie po dziewięć "oczek". Mimo tego Ojrzyński nie może spać w pełni spokojnie. Z najnowszych doniesień wynika, ze kluczowe dla jego posady będą dwa najbliższe spotkania.
- Nie tylko kibice narzekają na styl gry drużyny. Ojrzyński stawia na defensywny futbol. Zagłębie ma najniższe posiadanie piłki w Ekstraklasie - 43%. Jak słyszeliśmy, jeśli przegra dwa najbliższe mecze, to może stracić posadę. Podobno szkoleniowiec jest dość zniechęcony sytuacją i mniej niż wcześniej angażuje się w życie klubu, m.in. w doglądanie klubowej akademii, a bardziej skupia się na pierwszym zespole - czytamy na łamach.
We wtorek Zagłębie zmierzy się z Rakowem Częstochowa, a 20 września podejmie u siebie Wisłę Płock. W tym momencie oba te zespoły zajmują gorsze miejsca w tabeli Ekstraklasy.
Największą wpadką Ojrzyńskiego w tym sezonie pozostaje przegrana z Siarką Tarnobrzeg (2:3) w Pucharze Polski. Kontrakt trenera obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku.
W Zagłębiu doszło ostatnio do dużych zmian. Prezesem został Jacek Bednarz, który zastąpił Pawła Jeża. Poza tym dyrektorem sportowym nie jest już Rafał Ulatowski, trwają poszukiwania następcy.