Potężna afera na mundialu. Egipt i Iran protestują, FIFA odpowiada

Na mundialu wybuchła potężna afera. Egipt i Iran zaprotestowały przeciwko pomysłowi FIFA zakładającemu, że ich starcie będzie świętem społeczności LGBTQ+.
Mundial trwa w najlepsze. W sobotę dobiegnie końca rywalizacja w grupie G. Nowa Zelandia zagra z Belgią, z kolei Egipt zmierzy się z Iranem.
Drugie ze spotkań odbędzie się na Lumen Field w Seattle i zostanie przeprowadzone pod hasłem Pride Match. Mecz, którego rozjemcą będzie Szymon Marciniak, ma stać się świętem społeczności LGBTQ+.
Padło jednak na starcie dwóch państw, w których homoseksualizm jest prawnie zakazany. W obu krajach decyzja FIFA wywołała kontrowersje.
Jak podaje The Athletic, ekipy odcięły się od wydarzeń towarzyszących spotkaniu. Obie strony uznały działania FIFA za stojące w sprzeczności z wartościami kulturowymi, religijnymi i społecznymi regionu.
Przedstawiciele obu reprezentacji stwierdzili jednogłośnie, że ani żadne działania promocyjne, ani żadne uroczystości związane ze społecznością LGBTQ+ nie powinny odbywać się na terenie stadionu. Co więcej, chcą doprowadzić do tego, żeby symbole społeczności, w postaci flag czy przypinek, nie były eksponowane na stadionie.
FIFA odpowiedziała. Przekazała, że nie ma zamiaru zmieniać decyzji. Zaznaczyła, że to, jakie drużyny wezmą udział w Pride Match, jest dziełem przypadku.
- Mundial to wydarzenie inkluzywne, które zaprasza osoby ze wszystkich środowisk. Sympatycy o wszystkich orientacjach seksualnych, a także tożsamościach płciowych, są mile widziani - poinformowano.
Egipt plasuje się na pierwszej pozycji z czterema punktami. Iran zajmuje drugą lokatę z dwoma oczkami. Oba zespoły nie mogą być jednak pewne awansu.
Dyskusja
Komentarze dla tego artykułu zostały wyłączone