Poważne kłopoty i areszt. Jagiellonia ma mu dać drugą szansę. Czy Keyan Varela skorzysta z nowego otwarcia?
Keyan Varela (Servette) ma podpisać 4-letni kontrakt z Jagiellonią Białystok. Piłkarz jest już w Turcji, gdzie klub przygotowuje się do rundy wiosennej. 19-latek ma jednak ciemną kartę ze swojej niedawnej przeszłości: toczącą się sprawę o wymuszenie oraz areszt. Piłkarz twierdzi, że jest niewinny. Duma Podlasia postanowiła dać mu drugą szansę, wykorzystać okazję i potencjał. Czy obie strony na tym wygrają?
Jagiellonia nie była jedynym klubem, który poważnie rozważał zatrudnienie skrzydlowego. Varela był także pod lupą Rakowa, ale ten zdecydował się porzucić ten temat, o czym pisaliśmy TUTAJ. Mimo świetnych parametrów fizycznych klub go odpuścił po wywiadzie środowiskowym przeprowadzonym w Szwajcarii - identyfikując pozaboiskowe problemy reprezentanta Portugalii U-20.
O co chodzi? Zawodnik jest mocno łączony ze sprawą, którą szeroko opisywano w szwajcarskich mediach.
To jeden z fragmentow relacji:
"Piłkarz Servette FC jest zamieszany w sprawę wymuszenia i porwania młodego francuskiego piłkarza z Nyon. Pod koniec września trzy osoby czekały na niego, żeby odebrać 5000 franków tajemniczego długu. Zgodnie z zeznaniami poszkodowanego grozili mu i uderzyli go kolbą pistoletu. Po otrzymaniu gróźb na Snapchacie umówiono się na kolejne spotkanie. Ofiara miała spotkać się z wierzycielami lub ich pośrednikami. Policja dokonała aresztowań, wśród nich jest piłkarz Servette FC, który twierdzi, że nie był świadomy całej sytuacji. Ograniczył się do podwiezienia innego oskarżonego, który chciał spotkać się z poszkodowanym".
Otoczenie piłkarza jasno podkreśla, że nastolatek jest niewinny. Przypadkowo znalazł się w fatalnej sytuacji, a prawdziwi sprawcy do dziś nie opuścili aresztu. Sprawa jest w toku. W listopadzie doszło do przesłuchań i trzeba czekać na zamknięcie tego tematu przez szwajcarskie instytucje. Do tego czasu warto zachować powściągliwość w ferowaniu wyroków.
Faktem jest, że Varela też został aresztowany, a następnie - jak wynika z dokumentu szwajcarskiej prokuratury, który posiadamy - zwolniony z aresztu 16 października 2025 roku.
Od 18 października i spotkania z FC Thun zawodnik nie był uwzględniony w kadrze meczowej Servette. Przez kolejne miesiące przy jego bilansie na Transfermarkt widnieje adnotacja: "Poza kadrą" lub "Nieznana kontuzja". Trudno o taki zbieg okoliczności.
Wygląda na to, że transfer Vareli był wymuszony przez sytuację. Podpisując pierwszy profesjonalny kontrakt w październiku 2024 roku klub wiązał z zawodnikiem ogromne nadzieje - Varela był opisywany jako cudowne dziecko (fr. jeune surdoué) szwajcarskiej piłki. Z taką łatką nie pozbywasz się talentu, produktu swojej akademii, zaledwie rok później.
Teraz znacznie bardziej logiczna wydaje się też kwota, którą Jagiellonia ma zapłacić za piłkarza - tylko ok. 500 tys. euro, gdy piłkarz miał ważny kontrakt przez kolejne dwa lata. Servette chciało pozbyć się kłopotu, a Varela zmienić środowisko i dostać nowe otwarcie. W tle są też dodatkowo kłopoty finansowe klubu.
W Białymstoku jednocześnie chwycili szansę i podjęli ryzyko. Jagiellonia zdecydowała się skorzystać z okazji, bo w normalnych okolicznościach piłkarz z takim talentem prawdopodobnie byłby niedostępny dla naszego rynku. Na pewno nie za takie pieniądze. Pytanie, czy Varela tę okazję wykorzysta.
19-latek to piłkarsko wielki potencjał. W Jadze ma wypełnić lukę po Oskarze Pietuszewskim. Szwajcarzy piszą o Vareli tak:
"Charakteryzuje się niezwykłą techniką, szybkością i odwagą w grze jeden na jeden. Najlepiej czuje się na pozycji lewego skrzydłowego, skąd może schodzić do środka na swoją silniejszą, prawą nogę".
Jaga może dużo wygrać na tym ruchu - dostać jakość na boisku i za jakiś czas spieniężyć skrzydłowego. Portugalczyk, skrzydłowy, który dołożyłby liczby, brzmi jak przepis na sukces.
Powyższy scenariusz to ten pozytywny, na który liczy klub i piłkarz. W wersji negatywnej Varela może okazać się, że z nowego otwarcia nie skorzysta i okaże się niewypałem. Wszystko szybko zweryfikuje boisko.