Pozbawieni gwiazd Włosi znów wygrali. Norwegia zatrzymana przed MŚ

Grająca drugim garniturem reprezentacja Włoch znów stanęła na wysokości zadania i wygrała w meczu towarzyskim z Grecją 1:0. Remisem 1:1 zakończyło się natomiast starcie Maroka z Norwegią.
Już 11 czerwca wystartują tegoroczne mistrzostwa świata. "Czarnym koniem" tego turnieju może być napakowana gwiazdami Norwegia. Jej wyczyny za oceanem w roli widzów będą zaś śledzić Włosi. Obie te drużyny w niedzielę rozegrały sparingi - Włosi z Grecją, a Norwegowie z Marokiem.
Grecja - Włochy 0:1
Byli mistrzowie świata przegrali w barażach z Bośnią i Hercegowiną po rzutach karnych, co oznacza, że w czerwcu musieli zadowolić się meczami towarzyskimi. W pierwszym wyszarpali triumf nad Luksemburgiem 1:0. Tym razem na ich drodze próbowała stanąć reprezentacja Grecji.
Mocno odmłodzona kadra Włoch otworzyła wynik starcia w 18. minucie. Na listę strzelców wpisał się Pio Esposito. Młody napastnik Interu Mediolan wykorzystał złą interwencję Odysseasa Vlachodimosa.
W drugiej części spotkania o trafienie otarł się również Luca Koleosho. 21-letni skrzydłowy otrzymał znakomite dośrodkowanie z bocznego sektora boiska. Piłka po jego strzale trafiła tylko w poprzeczkę.
Brak wykończenia w kluczowych momentach nie był jedynym utrapieniem włoskiej kadry. Od 68. minuty musiała ona grać w osłabieniu po tym, jak czerwoną kartkę obejrzał Luca Reggiani. Defensor sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Anastasiosa Douvikasa.
Mimo gry bez jednego zawodnika Włosi dowieźli korzystny wynik do końca i ograli Grecję 1:0. Zgrupowanie kończą zaś z dwoma triumfami.
Maroko - Norwegia 1:1
W drugim starciu naprzeciw siebie stanęli dwaj uczestnicy mundialu, a mianowicie Maroko i Norwegia. Lepiej ten mecz rozpoczęła ekipa z Afryki. Już w 8. minucie wyszła na prowadzenie za sprawą gola Brahima Diaza. Gracz Realu Madryt sfinalizował kontrę swojego zespołu i trafił na 1:0. Całą akcję napędził zaś Abde Ezzalzouli.
Rywale momentalnie mogli odpowiedzieć. Piłkę w siatce umieścił Alexander Sorloth, ale chwilę wcześniej popełnił faul. Jego trafienie nie zostało zatem uznane. O krok od wpisania się na listę strzelców był również Antonio Nusa. Tym razem znakomicie wybronił Bono.
Na przestrzeni całego meczu groźniejsze było Maroko. Niecelnie uderzali jednak Neil El Aynaoui oraz Abde Ezzalzouli. Prosto w bramkarza huknął też Diaz, który przy odrobinie szczęścia mógł mieć dublet.
Zmarnowane sytuacje po stronie gospodarzy zemściły się na nich w 75. minucie. Norwegów uratował Martin Odegaard. Piłkarz Arsenalu wykończył akcję Oscara Bobba i zagwarantował remis 1:1.