Prawie stracił życie, został bohaterem na MŚ 2026. Legendarny piłkarz nie krył łez

Raul Jimenez doczekał się gola na ojczystej ziemi. Napastnik, który jeszcze sześć lat temu mógł stracić życie, został bohaterem reprezentacji Meksyku.
Raul Jimenez to niekwestionowana legenda reprezentacji Meksyku. Zadebiutował w niej w 2013 roku i zdobył 45 bramek. Teraz dołożył kolejne trafienie.
Napastnik Fulham (będący po słowie z Wolverhampton) podwyższył prowadzenie "El Tri" w meczu otwarcia Mistrzostw Świata. W 67. minucie skutecznie uderzył głową po dośrodkowaniu Roberta Alvarado.
Dla 35-latka był to pierwszy gol w historii występów na mundialu. Smakował tym bardziej wyjątkowo, że weteran trafił do siatki w spotkaniu na ojczystej ziemi. Łzom wzruszenia, połączonych z dedykacją dla zmarłego w marcu ojca, trudno się dziwić.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że kariera Jimeneza zostanie bezpowrotnie przerwana. W 2020 roku, będąc zawodnikiem Wolverhampton, zderzył się głowami z Davidem Luizem z Arsenalu. W wyniku starcia pękła mu czaszka.
Kiedy Meksykanina sprowadzano z boiska, był nieprzytomny. Do zdrowia wracał w szpitalu, potrzebował operacji. Nie grał do końca sezonu 2020/21. Po powrocie zaczął występować w kasku ochronnym, który towarzyszy mu do tej pory.