Problemy Barcelony przed meczem. Nie zgadniecie
Piłkarze FC Barcelony utknęli w samolocie przed meczem z Realem Betis. Ostatecznie dotarli do Sewilli z lekką obsuwą.
W sobotni wieczór FC Barcelona zmierzy się z Realem Betis w 15. kolejce La Liga. Spotkanie odbędzie się na Estadio de La Cartuja w Sewilli.
Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 18:30. Piłkarze oraz sztab "Dumy Katalonii" mieli wylecieć z lotniska El Prat o 10:15. Tak się jednak nie stało.
Samolot z zawodnikami FC Barcelony miał 75-minutowe opóźnienie i wystartował dopiero o 11:30. Wszystko za sprawą problemów na lotnisku, na którym miał wylądować.
Otóż port w Sewilli został tymczasowo zamknięty z powodu gęstej mgły. W rezultacie "Duma Katalonii" spędziła ponad godzinę na płycie lotniska w Barcelonie.
Początkowo zespół Hansiego Flicka miał polecieć do Malagi i stamtąd przejechać autokarem do Sewilli. Chwilę później zmieniono plan i zadecydowano, że samolot będzie kierował się do Jerez znajdującego się około godzinę drogi od stadionu Realu Betis.
Decyzja została zmieniona po raz trzeci, gdy FC Barcelona znajdowała się w przestworzach. Piloci otrzymali informację o poprawie warunków w Sewilli. W efekcie "Duma Katalonii" dotarła do pierwotnie wyznaczonego celu z godzinnym opóźnieniem.