Przemówił ws. problemów Skorupskiego. "Martwi mnie"
Łukasz Skorupski nie zdoła pomóc reprezentacji Polski podczas najbliższego zgrupowania. Wojciech Kowalewski na łamach TVP Sport zabrał głos w sprawie hierarchii bramkarzy.
Kiedy Wojciech Szczęsny zakończył karierę reprezentacyjną, Łukasz Skorupski stał się pierwszym bramkarzem. W kadrze rozegrał już 20 meczów, z czego sześć na zero z tyłu.
W tym sezonie gracz Bologni ma pecha do urazów. W listopadzie doznał kontuzji eliminującej z gry na prawie dwa miesiące. W ostatnim meczu uszkodził mięsień, przez co będzie pauzował 6-8 tygodni.
Wiadomo już zatem, że Skorupski nie zagra w barażach o awans na mistrzostwa świata. Wydaje się, że o miejsce w składzie mogą walczyć Kamil Grabara i Bartłomiej Drągowski, których Jan Urban powoływał na poprzednie zgrupowania.
- Martwią mnie kontuzje Skorupskiego. Pod koniec roku pauzował ponad dwa miesiące, teraz znowu doznał urazu. Przerwy w treningach wybijają z rytmu pracy, treningu i funkcjonowania w drużynie. Mimo przerwy, jego pozycja w klubie nie ucierpiała, a trenerzy Bolonii go cenią i, kiedy tylko był zdrowy, bronił. Teraz go zabraknie. To spora strata, bo zagrał w dziesięciu z 17 ostatnich spotkań kadry. Kamil Grabara z Bartłomiejem Drągowskim w ogóle nie zagrali w reprezentacji za kadencji Michała Probierza, a u Jana Urbana zaliczyli po dwa występy. Mimo tego uważam, że nie powinniśmy się martwić ani o przyszłość, ani o teraźniejszość - powiedział Wojciech Kowalewski w rozmowie z TVP Sport.
- Gdyby ktoś nieoczywisty musiał raptem wskoczyć do bramki, sprosta wyzwaniu. Grabara broni w Bundeslidze, Mateusz Kochalski zebrał doświadczenie w Lidze Mistrzów. Takie mecze rozwijają bramkarzy i pozwala im osiągnąć "international level", że przypomnę słowa Leo Beenhakkera. Z kolei "international level" to podstawa, by liczyć się w rywalizacji o miejsce w kadrze - dodał były bramkarz reprezentacji Polski.
Biało-czerwoni 26 marca zagrają z Albanią. Jeśli wygrają, w finale baraży zmierzą się z Ukrainą lub Szwecją.