Przepiękna bramka wprowadziła City do finału! Szaleństwo na Wembley

Manchester City w finale FA Cup. Southampton postawił twarde warunki "Obywatelom", ale faworyci zdołali odnieść zwycięstwo 2:1.
Wynik w 12. minucie mógł otworzyć Leo Scienza. Zawodnik Southampton skierował piłkę do siatki, ale sędziowie zasygnalizowali spalonego.
W 20. minucie Mateo Kovacić uderzył obok bramki. W kolejnej akcji Rayan Cherki został zablokowany. W 38. minucie Daniel Peretz nie dał się zaskoczyć Marmoushowi.
Do przerwy na Wembley utrzymał się bezbramkowy remis. W pierwszej połowie podopieczni Guardioli oddali tylko jeden celny strzał. Na początku drugiej połowy Marmoush został zablokowany.
W 55. minucie Trafford obronił próbę Stewarta. Po godzinie gry Marmoush huknął nad poprzeczką. W następnej akcji Nunes zachował się źle pod bramką "Świętych". Guardiola widział, że jego zespół potrzebuje większej siły rażenia. W 71. minucie na murawie zameldowali się Erling Haaland i Nico O'Reilly.
W pewnym momencie piłkarze "The Citizens" domagali się rzutu karnego za zagranie ręką. Sędzia uznał, że Charles nie przekroczył przepisów, blokując strzał Cherkiego.
W 79. minucie Southampton objęło prowadzenie. Matsuki zagrał do Azaza, który idealnym strzałem prawą nogą pokonał Trafforda.
"The Citizens" błyskawicznie doprowadzili do remisu. Jeremy Doku z pomocą rykoszetu skierował piłkę do bramki.
Piłkarze City nie chcieli czekać do dogrywki. W 87. minucie Nico Gonzalez oddał cudowny strzał, po którym futbolówka zatrzepotała w siatce.
W 92. minucie doszło do absurdalnej sytuacji. Doku na środku boiska minął Peretza. Belg zwlekał z oddaniem strzału na pustą bramkę, w końcu podał do Savinho, a jeden z obrońców "Świętych" wybił piłkę z linii bramkowej.
Manchester City wygrał 2:1 i awansował do finału FA Cup. W niedzielę poznamy drugiego finalistę. Będzie nim Chelsea lub Leeds United.