Puchacz i spółka znokautowani. Manchester United nie miał litości

Sabah Baku zanotował nieudany debiut w Lidze Mistrzów. W pierwszym meczu tegorocznych rozgrywek musiał uznać wyższość Manchesteru United, z którym przegrał 0:4 (0:3).
W tym roku Sabah Baku po raz pierwszy w historii wywalczył awans do Ligi Mistrzów. Mistrz Azerbejdżanu pokonał w finale eliminacji Hapoel Beer Szewa. Tymoteusz Puchacz i spółka zagrali w debiutanckim meczu z wracającym do rozgrywek po dwóch sezonach przerwy Manchesterem United.
Polak rozpoczął starcie na Old Trafford w wyjściowym składzie. Już w czwartej minucie jego kolega bramkarz, Stas Pokatilov, był blisko, aby sprezentować rywalom gola. Fatalnie przyjął podanie i musiał ratować się wybiciem. Niedługo później miejsce na strzał znalazł Matheus Cunha.
Gospodarze mocno naciskali, lecz nie potrafili przebić się przez defensywę Sabahu. Przełomowy moment miał miejsce w 27. minucie. Patrick Dorgu dośrodkował w kierunku Cunhi, który jedynie dołożył nogę i trafił na 1:0.
Manchester United nie zdejmował nogi z gazu. Na bramkę uderzał m.in. Benjamin Sesko. Sabah starał się kreować swoje akcje i w pewnym momencie był bliski wyrównania. W 36. minucie z niewielkiej odległości głową uderzał Joy-Lance Mickels, po strzale którego piłka minimalnie minęła bramkę.
"Czerwone Diabły" zdobyły drugą bramkę jeszcze przed przerwą. Cunha popędził skrzydłem i podał w pole karne do Youriego Tielemansa. Belg natychmiastowo zagrał w kierunku Bruno Fernandesa, a ten podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Nie był to koniec cierpienia Sabahu. W 45. minucie Manchester United przeprowadził kilkupodaniową akcję. W pewnym momencie Mbeumo posłał podanie prostopadłe w kierunku Sesko, który objechał Pokatilova i trafił na 3:0.
Na początku drugiej połowy dobrą interwencją popisał się Puchacz, który zamknął Sesko drogę do bramki. W 63. minucie Polak podszedł do wykonania rzutu wolnego i posłał ładne uderzenie. Ostatecznie piłka minęła bramkę.
Manchester United dalej naciskał, chcąc podwyższyć swoje prowadzenie. W 69. minucie w końcu dopiął swego. Joshua Zirkzee otrzymał podanie z rzutu wolnego i uderzył piętą. W defensywie Sabahu doszło do ogromnego zamieszania - Aden McCarthy trafił w Pokatilova. W chaosie najlepiej odnalazł się Lisandro Martinez, który trafił na 4:0.
W 82. minucie Shea Lacey runął w polu karnym Sabahu po starciu z Puchaczem. O rzucie karnym nie było mowy. W doliczonym czasie Orphe Mbina uderzył jeszcze głową w poprzeczkę. Finalnie drużyna z Baku nie zdołała zdobyć ani jednej bramki, a Manchester United triumfował 4:0.