Puchacz wyjaśnił, co się z nim stało awansie do LM. "Jestem płaczek"

Tymoteusz Puchacz zagra w Lidze Mistrzów. Piłkarz Sabah Baku na kanale Foot Truck mówił o emocjach związanych z awansem do elitarnych rozgrywek.
Drużyna Puchacza w drodze do Ligi Mistrzów pokonała czterech rywali: The New Saints, KuPS Kuopio, Aarhus i Hapoel Beer Szewa. W decydującej rundzie najpierw przegrała 1:2, ale na własnym stadionie z nawiązką odrobiła straty. Zwycięstwo 5:2 dało jej awans do elity.
Puchacz bardzo emocjonalnie zareagował na ten sukces. Internet obiegły ujęcia zalanego łzami 27-latka.
Rok temu Puchacz był krytykowany za przenosiny do Sabah. Okazało się, że ryzykowny wyjazd do Azerbejdżanu był świetną decyzją. Wychowanek Lecha przyznał, że komentarze, które wówczas usłyszał, przyczyniły się do jego wybuchu emocji po awansie do Ligi Mistrzów.
- Ciężko to opisać. Nie wiem, co wtedy czułem. Czyste spełnienie marzenia, ale trochę na przekór tego, co było rok temu. Jesteśmy prawie równo rok od transferu do Sabah. Widziałem w internecie niepochlebne opinie, że nie jestem już profesjonalnym piłkarzem, że nie można brać mnie na poważnie... - mówił Puchacz w Foot Trucku.
- To wszystko - spełnienie marzeń, ale też okoliczności - nałożyło się na wyrzut emocji. Już po meczu Aarhus, gdy pomyślałem, że mogę zagrać w Lidze Mistrzów, to też parę łez poszło. Ja jestem płaczek - przyznał polski obrońca.
- Na tym etapie kariery potrafię okiełznać emocje, którymi zawsze kierowałem się w piłce. Mam wrażenie, że gram bardziej z głową, że pokazuję inny styl. Ale organizmu się nie oszuka. W szatni już czułem, że serce mi bije. Organizm czuł, że dzieje się coś wyjątkowego. (...) Płakałem już od momentu, gdy strzeliliśmy gola na 4:2. Po bramce na 5:2 już ryczałem jak bóbr - podsumował Puchacz.
15-krotny reprezentant Polski zaliczył asystę w meczu z Hapoelem. Przyznał, że wyszła nieco przypadkowo.
- Asysta? Przeciągnięty rożny. To nie był mój najlepszy mecz w Sabah - przyznał Puchacz.
Oglądaj rozmowę z Tymoteuszem Puchaczem w Foot Trucku:
