Raków stłukł Arkę na kwaśne jabłko. Papszun lepszy od Szwargi

Marek Papszun dał srogą lekcję swojemu “uczniowi”, Dawidowi Szwardze. Raków Częstochowa wygrał w Gdyni z Arką aż 4:1 (3:0).
Mecz w Gdyni budził duże emocje z uwagi na pojedynek Dawida Szwargi z Markiem Papszunem, czyli, nie będzie to przesadą, ucznia z mistrzem. Szwarga wiele lat spędził współpracując w Rakowie z Papszunem i teraz pierwszy raz przyszło mu się z nim zmierzyć po dwóch stronach barykady. Ponadto nie można wykluczyć, że było to ostatnie spotkanie obecnego trenera “Medalików” w tej roli - nadal trwają negocjacje ws. jego przejścia do Legii Warszawa. Zanosiło się na ciekawe starcie, szczególnie że Arka jak dotąd u siebie w tym sezonie nie przegrała.
Pierwszy fragment był wyrównany, ale w 10. minucie pomocną dłoń do Rakowa wyciągnął bramkarz Arki Damian Węglarz. Wpuścił on może i całkiem mocny, jednak raczej niegroźny strzał Diaby’ego-Fadigi w środek i goście z Częstochowy wyszli na prowadzenie 1:0.
W 17. minucie mogło być 2:0. Amorim ruszył do przodu, wpadł w pole karne, ograł rywali i kropnął na bramkę - Arkę uratowała poprzeczka.
Gospodarzom nie szło z akcji, ale w 28. minucie zagrozili poważnie z rzutu rożnego. Sebastian Kerk był blisko wkręcenia piłki bezpośrednio z rogu - przytomnie interweniował Zych. Potem jeszcze próbował Alassane Sidibe, jednak go zablokowano.
W 40. minucie sytuacja Arki się skomplikowała. Po brutalnym faulu na Amorimie z boiska z czerwoną kartką wyleciał Dominick Zator, choć sędzia potrzebował analizy VAR, by podjąć taką decyzję.
Raków szybko wykorzystał grę w przewadze. W 45. minucie Michael Ameyaw strzelił lobem z rzutu wolnego i zaskoczył słabo dysponowanego Węglarza.
Przed przerwą padł jeszcze trzeci gol. Tym razem na listę strzelców wpisał się Jonatan Braut Brunes.
Dawid Szwarga zrobił w przerwie dwie zmiany, ale niewiele to zmieniło. W 57. minucie znów źle interweniował Węglarz i Brunes skompletował dublet. Na nic zdały się protesty arkowców, że bramkarz był w tej sytuacji faulowany.
Arkę stać było na gola honorowego i to naprawdę ładnej urody. W 71. minucie przepiękny strzał z rzutu wolnego oddał Marc Navarro. 1:4.
Więcej bramek nie padło, choć każda ze stron miała po niezłej szansie na trafienie. Skończyło się 1:4. Raków po tej wygranej awansował na czwarte miejsce w tabeli - do pierwszego Górnika traci cztery punkty. Arka jest 15. - tuż nad strefą spadkową.