Raphinha rządzi, Barcelona jak maszyna! Imponująca seria ekipy Flicka
FC Barcelona się nie zatrzymuje. Mistrzowie Hiszpanii wygrali z Sevillą 3:1. Kolejny świetny mecz rozegrał Raphinha.
Liczyliśmy, że w meczu z Sevillą zobaczymy Wojciecha Szczęsnego. Były reprezentant Polski pojawił się na boisku już w meczu z Racingiem Santander, w którym zastąpił kontuzjowanego Joana Garcię i... popełnił fatalny błąd przy straconym golu. Być może właśnie z tego powodu Hansi Flick postawił na Dominika Livakovicia.
Chorwat pierwszego gola w Barcelonie puścił w 19. minucie. Ładną akcję Sevilli i wrzutkę Correi strzałem z bliska zakończył Fofana.
Odpowiedź mistrzów Hiszpanii była natychmiastowa. Już w 22. minucie wyrównał będący w świetnej formie Raphinha. Brazylijczyk otrzymał świetne podanie od Andreasa Christensena, zwiódł obrońców i płaskim uderzeniem trafił do bramki.
Obie drużyny miały swoje okazje bramkowe także w końcówce pierwszej połowy. Najpierw było gorąco w polu karnym Livakovicia. Z jedenastu metrów strzelał Correia, ale nie wcelował w bramkę. Chwilę później w dogodnej sytuacji skiksował Pedri.
Barcelona rzuciła się do ataków od początku drugiej połowy. Gola strzeliła już w 52. minucie, gdy po podaniu Yamala piłkę do siatki wbił Raphinha.
Sevilla była w defensywie. Barcelona atakowała dalej. Strzelali Rodri czy Cancelo, a po wrzutce Raphinhi z rzutu rożnego piłka zatrzymała się na słupku. Trzeciego gola doczekała się w 68. minucie. Hat-tricka skompletował Raphinha. Był to jego dwunasty gol w tym sezonie!
Gospodarze nie byli w stanie wrócić do gry. Barcelona kontrolowała sytuację na boisku. Radość Hansiego Flicka zmąciła kolejna kontuzja Christensena. Duńczyk musiał opuścić boisko już po godzinie.
Barcelona po siedmiu kolejkach prowadzi w lidze z kompletem 21 punktów. Rywalom strzeliła już 31 goli.