RB Lipsk goni czołówkę. Kamiński nie błysnął
FC Koeln przegrało 1:2 z RB Lipsk w starciu 21. kolejki Bundesligi. W barwach FC Koeln grał Jakub Kamiński, który stał się bohaterem niecodziennej sytuacji w końcówce.
Od pierwszych minut gra obu ekip była bardzo chaotyczna. Sytuacji było jak na lekarstwo. Schwaebe obronił uderzenie Baumgartnera, a Romulo posłał piłkę nad poprzeczką. Minimalnie pomylił się Schlager.
W 29. minucie goście objęli prowadzenie. Po wrzutce Rauma z rzutu wolnego Baumgartner głową umieścił piłkę w siatce. Po chwili szczęścia szukał także Diomande. Nie zdołał podwyższyć wyniku.
Po przerwie gospodarze wzięli się do roboty. W 51. minucie zrobiło się 1:1. Johannesson przepchnął Nusę, bezpańska piłka trafiła do Thielmanna, który obrócił się z futbolówką i trafił do siatki.
Radość gospodarzy nie potrwała długo. Goście odpowiedzieli w 56. minucie. Schlager posłał znakomite podanie do pozostawionego samego sobie Baumgartnera, a ten wpakował piłkę do siatki.
Oba kluby ożywiły się w końcówce. Kamiński skiksował w dobrej sytuacji, Schwaebe obronił strzał Diomande, Baumgartner zablokował próbę Thielmanna. Stało się to przedmiotem kontrowersji na murawie.
Piłka odbiła się bowiem najpierw od nogi, a następnie od ręki piłkarza gości. Zawodnicy gospodarzy nie przyjmowali do wiadomości, że w takiej sytuacji nie należy im się rzut karny. Po analizie VAR okazało się, że "jedenastka" nie mogłaby zostać podyktowana, gdyż wcześniej na spalonym znalazł się Kamiński.
W końcówce pudło zanotował jeszcze Finkgraefe. Skończyło się 1:2. FC Koeln plasuje się na 10. pozycji w tabeli Bundesligi. RB Lipsk zajmuje natomiast czwartą lokatę. Kamiński spędził na boisku 90 minut.