Real prowadził dwoma golami i nie wygrał. Mina Mourinho mówiła wszystko

Real Madryt rozegrał pierwszy sparing po powrocie do klubu Jose Mourinho. Portugalczyk rozpoczął swoją drugą kadencję od remisu 2:2 z Fiorentiną.
Mourinho wystawił skład daleki od optymalnego. Nie mógł skorzystać z usług odpoczywających po mundialu Kyliana Mbappe, Aureliena Tchouameniego, Ibrahimy Konate, Marca Cucurelli czy Viniciusa.
W pierwszym składzie "Królewskich" pojawił się tylko jeden nowy piłkarz - Denzel Dumfries. Szansę dostał też wracający z wypożyczenia do Lyonu Endrick. To właśnie on strzelił pierwszego gola dla Realu w tym okresie przygotowawczym. Była 12. minuta meczu.
Prowadzenie Realu podwyższył Alexis Ciria. Młody skrzydłowy w 24. minucie mocnym strzałem wykończył podanie Eduardo Camavingi.
Fiorentina cieszyła się z gola w końcówce pierwszej połowy. Alex Jimenez zagrał prostopadle do Roberto Piccoliego, a ten potężnym strzałem zaskoczył Andrija Łunina.
Real miał przewagę, ale nie strzelił kolejnego gola. W 58. minucie skarcił go Moise Kean, który zaraz po wejściu na boisko strzałem głową wbił piłkę do siatki.
Mourinho wyraźnie nie był zadowolony z tego, że jego drużyna straciła dwubramkowe prowadzenie. Świadczy o tym jego mina podczas rozmowy z Camavingą podczas przerwy na nawodnienie. Usprawiedliwieniem dla Realu może być fakt, że duet stoperów tworzyli niedoświadczeni Joan Martinez i Mario Rivas.
Real w następną sobotę zagra towarzyski mecz z Ferencvarosem. To rywal Górnika Zabrze w III rundzie eliminacji Ligi Europy.