Reprezentant Hiszpanii o spotkaniu z Trumpem. "Nie chciałbym trafić do więzienia"
Donald Trump ma oglądać z trybun finał mistrzostw świata. Perspektywa spotkania z prezydentem USA budzi niechęć Borjy Iglesiasa.
Przed nami ostatni mecz mundialu - w wielkim finale Argentyna zagra z Hiszpanią. Puchar Świata zwycięzcy ma wręczyć Donald Trump.
Prezydent USA budzi wielkie emocje także w świecie futbolu. Gianni Infantino wyraźnie zabiega o jego względy. Niektórzy mają zupełnie inny stosunek do tego polityka. Jest wśród nich Borja Iglesias, który jest znany z prezentowania odmiennych poglądów. Reprezentant Hiszpanii został zapytany o potencjalne spotkanie z Trumpem podczas ceremonii po finale.
- Nie chciałbym trafić do więzienia! Myślałem o tym, nawet sobie to wyobrażałem. Mam nadzieję, że uścisnę mu dłoń wtedy, gdy wszyscy będziemy bardzo szczęśliwi, a cała ceremonia zakończy się jak najszybciej, żebym mógł o niej zapomnieć - powiedział Iglesias.
- Czasami trzeba zapomnieć także o pewnych chwilach, których się doświadczyło. Nie uważam, żeby finał mistrzostw świata był odpowiednim momentem na wywoływanie kontrowersji - dodał napastnik Celty.
- Ludzie znają już moje poglądy. Chciałbym zrobić wiele różnych rzeczy, ale rzeczywistość jest taka, że choć niektórzy uważają mnie za wszechmocnego, nie mam aż takiej siły, by przeciwstawiać się pewnym sprawom. To naprawdę skomplikowane - podsumował Hiszpan.
33-latek podczas mundialu zaliczył tylko jeden występ. Wszedł na boisko w doliczonym czasie meczu z Portugalią w 1/8 finału. W sumie w kadrze zaliczył dziewięć występów. Ciągle czeka na pierwszego gola.