Reprezentant Hiszpanii podgrzał atmosferę przed finałem. "Widzieliśmy to w meczach Argentyny"
Aymeric Laporte nie gryzł się w język przed finałem mundialu. Jego zdaniem sędziowie pozwalali dotąd Argentynie na zbyt wiele.
Hiszpania ma szansę na odzyskanie mistrzostwa świata - jedyny do tej pory triumf w mundialu zaliczyła w 2010 roku. Argentyna broni tytułu z ostatniego turnieju.
Można się spodziewać, że walka będzie bardzo zacięta. Argentyńczycy wychodzą na mecze jak na wojnę. Hiszpanie z pewnością też nie będą oszczędzać siebie i rywali.
Laporte podkreśla, że nie przeszkadza mu agresywna gra. Od razu jednak zaznaczył, że jego zdaniem sędziowie byli zbyt pobłażliwi dla Argentyny.
- Jeśli mieści się ona w granicach przepisów i sędzia właściwie wykonuje swoją pracę, nie mam z tym żadnego problemu. To jednak prawda, że w ostatnich meczach widzieliśmy sytuacje, które bardzo nas zaskoczyły, bo były pozostawione bez żadnej reakcji. Zwłaszcza w spotkaniach Argentyny, która zwraca na siebie uwagę pod tym względem. Takie zachowania nie powinny mieć miejsca w piłce nożnej, szczególnie podczas turniejów tej rangi, ponieważ mogą wyprowadzić przeciwnika z równowagi i wywołać frustrację - powiedział Laporte.
- Obowiązkiem sędziego jest kontrolowanie takich zachowań, aby nie dochodziło do nadużyć. Jeśli pozwoli jednemu lub dwóm zawodnikom na zbyt wiele, mecz może przerodzić się w chaos. Od początku turnieju byliśmy drużyną, która zachowywała się pod tym względem bardzo fair. Nie staramy się uderzać rywali ani popełniać niebezpiecznych fauli. I właśnie tak powinniśmy zagrać również w tym meczu. Ale prawdą jest, że bardzo wiele będzie zależało od decyzji arbitra - dodał stoper Hiszpanii.
Finał poprowadzi Slavko Vincić ze Słowenii. Hiszpanie mają z nim dobre wspomnienia - z nim w roli arbitra głównego zaliczyli trzy zwycięstwa i dwa remisy. Wygrali m.in. półfinał EURO 2024 z Francją.