Samiec-Talar pogrążył Pogoń! Cudowny gol i asysta na wagę awansu Śląska [WIDEO]
![Samiec-Talar pogrążył Pogoń! Cudowny gol i asysta na wagę awansu Śląska [WIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/original/647/6a99d5a42764a.jpg)
Piotr Samiec-Talar wprowadził Śląsk Wrocław do kolejnej rundy Pucharu Polski. Po golu i asyście kapitana podopieczni Ante Simundzy wygrali 2:1 z Pogonią Szczecin.
Już w pierwszej rundzie z PP pożegnało się wcześniej sześć ekstraklasowych klubów. Wiadomo było, że do tego grona dołączy siódmy - Śląsk podejmował bowiem Pogoń.
Spotkanie nie mogło rozpocząć się lepiej dla gospodarzy. Już w czwartej minucie zza pola karnego przymierzył Piotr Samiec-Talar, precyzyjnym strzałem nie dając szans Cojocaru.
Pogoń mogła błyskawicznie odpowiedzieć. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bliski szczęścia był Keramitsis, lecz Grek nie zdołał ostatecznie pokonać Szromnika. Golkiper Śląska musiał wysilić się także w 20. minucie, gdy mocny strzał oddał Mukairu. Nad poprzeczką uderzał z kolei Benjamin Mendy.
Tuż przed przerwą Szromnik obronił jeszcze strzał Dziczka. Śląsk próbował szarpać skrzydłami, lecz Cojocaru nie musiał zbytnio się wysilać. Do przerwy gospodarze prowadzili więc 1:0.
Drugą połowę to Pogoń mogła rozpocząć od mocnego uderzenia. Po dośrodkowaniu Grosickiego Keramitsis zgrał piłkę do niepilnowanego w polu karnym Czurlinowa, lecz skrzydłowy posłał piłkę obok słupka. W 63. minucie Śląsk oddał wreszcie drugi celny strzał w tym meczu. Znów było to uderzenie Samca-Talara. Kapitan gospodarzy z rzutu wolnego trafił jednak prosto w Cojocaru.
Po chwili to Pogoń miała powody do radości. Świetnie w polu karnym Wrocławian zachował się Paul Mukairu i doprowadził do wyrównania. Kwestia awansu do kolejnej rundy znów była więc w pełni otwarta.
Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 84. minucie. Piotr Samiec-Talar znakomicie dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Jehora Macenki, a Ukrainiec dal Śląskowi gola na wagę zwycięstwa.
Wrocławianie grają więc dalej w Pucharze Polski, a Pogoń po raz pierwszy od kilku lat pożegnała się z tymi rozgrywkami już po pierwszym meczu, choć w doliczonym czasie gry była o włos od wyrównania. Jeden z obrońców wybił jednak piłkę z linii bramkowej.