Senegalczycy wściekli przed finałem PNA. Poszła skarga do CAF
Przed niedzielnym finałem Pucharu Narodów Afryki nie brakuje kontrowersji. W sobotę do CAF wpłynęła bowiem obszerna skarga od Senegalskiej Federacji Piłkarskiej (FSF), zawierająca cztery poważne zarzuty.
Puchar Narodów Afryki zmierza ku końcowi. W walce o złoto pozostały dwie reprezentacje - Maroko i Senegal. Wielki finał, który odbędzie się w Rabacie, już owiany jest sporą kontrowersją. Wszystko ze względu na skargę do CAF, którą złożyła senegalska federacja.
Senegal ma zarzuty do organizatorów turnieju o to, jak traktowana jest jego kadra narodowa. Gdy senegalscy zawodnicy zjawili się na lotnisku w Rabacie, musieli mierzyć się z chaosem, ściskiem i "brakiem odpowiednich środków bezpieczeństwa".
- To niedociągnięcie naraziło zawodników i personel techniczny na ścisk oraz ryzyko niezgodne ze standardami zawodów tej rangi i prestiżem finału kontynentalnego - napisano w oficjalnym komunikacie.
Kadra "Lwów Terangi" miała też problem z zakwaterowaniem. Federacja twierdzi, że w kwestii logistyki hotelowej konieczne było złożenie oficjalnego protestu drogą pisemną. Dopiero wtedy organizatorzy przydzielili jej pięciogwiazdkowy hotel, gwarantujący odpowiednie warunki do regeneracji dla piłkarzy.
FSF poinformowała CAF też o swojej kategorycznej odmowie odbywania sesji treningowych w akademii Mohammeda VI, ze względu na to, że obiekt ten stanowi bazę marokańskiej drużyny narodowej. Zmiana lokalizacji jednak do dziś nie nastąpiła.
Czwarty, ostatni punkt dotyczył biletów, która - zdaniem FSF - była zdecydowanie za mała. Brakuje też możliwości zakupu biletów VIP. Federacji udało się zakupić łącznie około 2850 wejściówek, co z uwagi na duże zapotrzebowanie nie jest dla niej wystarczająco satysfakcjonującą liczbą.
Senegal walczy o drugie mistrzostwo Afryki w historii. Pierwsze zdobył w 2022 roku, kiedy w wielkim finale "Lwy Terangi" wyeliminowały Egipt. Marokańczycy zaś trofeum PNA nie wznieśli od 50 lat. Początek spotkania o godzinie 20:00.