Sensacja! Dwóch potentatów poza pucharem. Zabójcze rzuty karne
Slavia Praga i Sparta Praga na pewno nie sięgną po triumf w Pucharze Czech. Oba kluby zaliczyły sensacyjne wpadki w ćwierćfinale tych rozgrywek. Decydujące okazały się serie rzutów karnych.
We wtorek rozegrane zostały dwa spotkania w ramach 1/4 finału Pucharu Czech. Jako pierwsze na boisku pojawiły się Slavia Praga i Jablonec. Za faworyta do awansu uznawało się drużynę ze stolicy.
Lepszego wejścia w to starcie wielokrotny mistrz Czech nie mógł sobie wyobrazić. Już w 6. minucie piłkę w siatce umieścił Mubarak Suleiman. Po przerwie Jablonec rzucił się w pogoń i objął nawet prowadzenie 2:1. Po golach Jana Chramosty i Ebrimy Singhateha był o krok od awansu.
Slavia nie złożyła broni i w doliczonym czasie gry doprowadziła do remisu. Dogrywkę zapewnił jej Youssoupha Mbodji. Z racji tego, że nie padł w niej ani jeden gol, konieczne okazały się rzuty karne.
W nich dużo konkretniejszy był Jablonec. Po stronie Slavii nie trafili Stepan Chaloupek, Vasil Kusej i Tomas Holes. W efekcie główny kandydat do triumfu w Pucharze Czech odpadł w ćwierćfinale.
Nie był to jednak koniec niespodzianek. O wygraniu rozgrywek może też zapomnieć Sparta Praga, która grała na wyjeździe z Mladą Bolesław.
O zwycięzcy spotkania musiały decydować "jedenastki". Sparta zaczęła jednak od falstartu. Rzutów karnych nie wykorzystali Lukas Haraslin i Kaan Kairinen. Dużo skuteczniejsza przy uderzeniach z wapna była Mlada. Cztery celne uderzenia zapewniły jej awans do półfinału Pucharu Czech.
Do Mlady i Jablonca dołączył również Banik Ostrawa. W czwartek do gry przystąpi zaś Viktoria Pilzno. Jej rywalem w ćwierćfinale będzie Karwina.