Sensacja, rewelacja! Klęska Turcji, co za występ Australii

Spora niespodzianka w grupie D na mistrzostwach świata. Australia rozegrała świetne zawody, pokonując faworyzowaną Turcję 2:0.
Na początku spotkania Hakan Calhanoglu spróbował swoich sił z dystansu. Strzał pomocnika Interu został zablokowany. W 7. minucie Arda Guler uderzył obok słupka. W odpowiedzi Jacob Italiano dostał dobre podanie pod polem karnym Turcji, ale skończył akcję fatalną wrzutką.
W 19. minucie Kadioglu prawą nogą huknął nad bramką. Następnie Beach obronił próbę Gulera. W 27. minucie Australia przeprowadziła zabójczą kontrę. Irankunda ładnie zmylił Demirala, po czym wykończył akcję prawą nogą.
Turcja chciała szybko odpowiedzieć. Beach poradził sobie z potężnym strzałem Bardakciego. W 36. minucie nieczysto uderzył Kokcu. Po drugiej stronie boiska Bos kropnął w trybuny, a Irankunda nie wykorzystał okazji na skompletowanie dubletu.
Do przerwy Australia prowadziła 1:0. Na drugą połowę nie wyszedł Baris Yilmaz, którego zmienił Kenan Yildiz. W 48. minucie Bos nie zdołał wykończyć kontry. Po chwili Cakir odbił piłkę po główce Souttara.
Guler próbował strzelić gola bezpośrednio z rzutu wolnego, jednak Beach był na posterunku. W kolejnej akcji obrońcy Australii zablokowali szarżującego Yildiza. W 74. minucie Guler uderzył lewą nogą nad poprzeczką.
Turcja atakowała, szukała bramki wyrównującej, ale to Australia wyprowadziła drugi cios. Metcalfe precyzyjnym strzałem z dystansu zaskoczył Cakira.
W 78. minucie Akturkoglu mógł zdobyć bramkę kontaktową, ale uderzył prosto w Beacha. Później Guler jeszcze raz przymierzył w trybuny. Z kolei Beach odbił piłkę po próbie Calhanoglu z wolnego.
Australia dowiozła prowadzenie 2:0 do ostatniego gwizdka. Kolejnym rywalem podopiecznych Tony'ego Popovicia będzie USA, a drużyna Vincenzo Montelli może szykować się do starcia z Paragwajem.