Slavia mistrzem Czech, kompletna demolka! Dopięła swego po skandalu

Slavia Praga zagrała kolejny mecz ligowy po skandalu w starciu ze Spartą i pokonała Jablonec 5:1 (3:0). Dzięki wygranej zapewniła sobie mistrzostwo kraju.
W poprzednim meczu ligowym zespołu z Pragi doszło do skandalu. Kibice Slavii na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem przy stanie 3:2 dla ich drużyny w starciu ze Spartą wtargnęli na boisko. Jedni z nich zaatakowali piłkarzy rywali, inni zaś ciskali racami w sektor przeciwników. Po całym zajściu władze ligi zweryfikowały wynik na walkower 3:0 na korzyść Sparty, przez co Slavia musiała się jeszcze wstrzymać ze świętowaniem mistrzostwa.
Drużyna z Pragi mogła zapewnić sobie tytuł na dwie kolejki przed końcem sezonu w rozgrywanym na własnym obiekcie czwartkowym starciu z Jabloncem. Jej mistrzowska szansa pojawiła się po wtorkowym remisie 0:0 Sparty z Viktorią Pilzno. Koniecznym warunkiem dla Slavii było zwycięstwo. Goście walczyli zaś o miejsce premiowane grą w kwalifikacjach do Ligi Konferencji.
Rywalizację lepiej rozpoczęli gospodarze. W 14. minucie wykonali wrzut z autu na wysokości pola karnego rywali. Do nadlatującej futbolówki wyszedł bramkarz Jablonca, Jan Hanus. Po niezbyt skutecznej interwencji 38-latka i niewielkim zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Stepana Chaloupka, który strzelił na 1:0 dla Slavii.
Wydawało się, że odpowiedź Jablonca będzie natychmiastowa. W 18. minucie Alexis Alegue otrzymał piłkę na skraju pola karnego Slavii, przyjął ją sobie, a następnie uderzył z woleja, trafiając do siatki. Arbiter, Marek Radina, skorzystał jednak z systemu VAR i w trakcie wideoanalizy dopatrzył się zagrania ręką jednego z zawodników Jablonca. Ostatecznie więc bramka została anulowana.
W 24. minucie niewiele brakowało, aby Slavia powiększyła swoją przewagę. Mojmir Chytil odnalazł dośrodkowaniem Lukasa Provoda, który oddał dobre uderzenie głową. Finalnie piłka po jego strzale przeleciała tuż obok słupka.
W 37. minucie zespół z Pragi w końcu dopiął swego. Michal Sadilek posłał dośrodkowanie po ziemi w pole karne rywali. Po jego zagraniu Eduard Sobol z Jablonca minął się z piłką, przez co Samuel Isife znalazł się w dogodnej sytuacji. Nigeryjczyk nie pomylił się z bliskiej odległości i strzelił na 2:0.
W 43. minucie było już 3:0 dla Slavii. Provod wyłożył piłkę Chytilowi, który wykonując wślizg, trafił do siatki. Strzelec gola zahaczył jeszcze Hanusa, przez co ten domagał się anulowania bramki, twierdząc, że był faulowany. Trafienie 27-latka zostało jednak uznane.
Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy Erik Prekop miał szansę na powiększenie prowadzenia Slavii. Tym razem Hanus był jednak na posterunku. Niedługo później, bo już w 49. minucie, gospodarze strzelili na 4:0. Tomas Holes dopadł do dobitki po uderzeniu kolegi i bez najmniejszego problemu trafił do siatki.
W 56. minucie Chaloupek skompletował dublet. 23-latek po dośrodkowaniu Davida Juraska trafił wślizgiem do siatki Jablonca. Arbiter skorzystał jeszcze z systemu VAR, sprawdzając, czy Czech nie był na spalonym. Ostatecznie uznał jego gola.
W 62. minucie Jablonec zdobył bramkę honorową. Po rzucie wolnym rywali Slavia wybiła piłkę, która leciała w kierunku Sobola. 31-latek przymierzył ze skraju pola karnego z woleja i strzelił ładnego gola.
Choć gospodarze mieli kolejne okazje, w szalonym meczu w Pradze nie padło już więcej bramek. Slavia pokonała Jablonec 5:1 i na dwie kolejki przed końcem zmagań sięgnęła po mistrzostwo kraju. Tym samym gigant ze stolicy zdobył tytuł drugi rok z rzędu.