Sylwestrzak tłumaczy się po dużej kontrowersji. Dlatego anulował karnego dla Widzewa [WIDEO]

Sylwestrzak tłumaczy się po dużej kontrowersji. Dlatego anulował karnego dla Widzewa [WIDEO]
Michal Kosc / pressfocus
Maciej - Pietrasik
Maciej PietrasikDzisiaj · 11:35
Damian Sylwestrzak był arbitrem niedzielnego meczu między Arką Gdynia i Widzewem Łódź. Na kanale Meczyki wytłumaczył się z kontrowersyjnej decyzji o anulowaniu rzutu karnego.
W drugiej części spotkania w Gdyni arbiter dopatrzył się pierwotnie faulu na Marcelu Krajewskim i odgwizdał "jedenastkę". Po analizie VAR i konsultacji z Szymonem Marciniakiem decyzja została zmieniona.
Dalsza część tekstu pod wideo
Damian Sylwestrzak na kanale Meczyki tłumaczył, jaka dokładnie była sekwencja zdarzeń w Gdyni. Argumentował, dlaczego decyzja o "jedenastce" byłaby błędna.
- Z perspektywy boiska napastnik wygrywa walkę o pozycję, a obrońca po prostu atakuje go w sposób nieprzepisowy. Kluczowa jest tutaj sekwencja zdarzeń - czy najpierw dochodzi do nieprzepisowego ataku, a później jest zagranie piłki, czy odwrotnie - tłumaczył Sylwestrzak.
- Wszystko działo się na tyle szybko, że dla mnie najpierw był ewidentny faul, a później zagranie. Natomiast jest prawda boiska i prawda ekranu. Analizowaliśmy tę sytuację z Szymonem Marciniakiem i wszystko działo się w tempie - obrońca zagrał piłkę, a przed nim nie było pchnięcia - dodał.
- Kluczowa jest sekwencja zdarzeń, która inaczej może wyglądać na żywo, a trochę inaczej w oku kamery, gdy możemy iść klatka po klatce i sprawdzamy sytuację bardziej szczegółowo. Pchnięcie jest dopiero po zagraniu piłki, a to zagranie jest skuteczne - argumentował.
- Proszę postawić się w mojej sytuacji: kiedy podchodzę do ekranu, oglądam tę sytuację, to moim zadaniem jest podjąć jak najbardziej sprawiedliwą decyzję. Na żywo wyglądało mi to na rzut karny, ale później jest prawda ekranu, gdzie możemy zobaczyć sobie tę sekwencję. Stojąc tam i chcąc być jak najbardziej sprawiedliwym, nie podyktuję rzutu karnym, przy którym są znaki zapytania. A tutaj są. Obrońca w sposób wyraźny zagrywa piłkę. Na boisku wyglądało to tak, że najpierw jest atak w plecy, a później zagrana jest piłka, ale na ekranie jest trochę inaczej - zakończył.

Dyskusja

Przeczytaj również