Szaleństwo w meczu Romy! Przegrywała do 94. minuty, ma bezcenne zwycięstwo

AS Roma rzutem na taśmę pokonała Parmę 3:2 (1:0). Piłkarze Gian Pero Gasperiniego zdobyli dwie bramki w doliczonym czasie gry i dalej walczą o awans do Ligi Mistrzów.
AS Roma będzie walczyć o grę w nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów do ostatniej kolejki trwającego sezonu. Jeśli drużyna z Rzymu dalej myślała o awansie do rozgrywek, w niedzielnym starciu z Parmą konieczne było zwycięstwo.
Rywalizacja faktycznie lepiej rozpoczęła się dla Romy. W 22. minucie Donyell Malen otrzymał podanie od Paulo Dybali i zapewnił swojemu zespołowi prowadzenie.
Parma nie zamierzała jednak składać broni. Co prawda na dogodną szansę musiała poczekać do drugiej połowy, lecz w końcu dopięła swego. W 47. minucie na 1:1 trafił Gabriel Strefezza.
Na niedługo przed końcem regulaminowego czasu gry zawodnicy Romy znaleźli się w fatalnym położeniu. W 87. minucie Mandela Keita strzelił gola na 2:1 dla Parmy.
Wydawało się, że marzenia Romy o grze w nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów zostały zakopane. Nic bardziej mylnego. Zespół Gian Pero Gasperiniego nie zamierzał się poddawać.
Najpierw w czwartej minucie doliczonego czasu gry do bramki Parmy po rzucie rożnym trafił Devyne Rensch. Chwilę później na murawie było jeszcze goręcej.
W ósmej minucie doliczonego czasu gry Sascha Britschgi powalił Renscha we własnym polu karnym. Początkowo arbiter, Daniele Chiffi, stwierdził, że nie doszło do przewinienia.
Po protestach zawodników Romy sędzia zdecydował się skorzystać z systemu VAR. Po wideoanalizie zmienił swoją decyzję, pokazał Szwajcarowi drugą żółtą kartkę i podyktował rzut karny.
Do jedenastki podszedł Malen, który okazał się nieomylny. Po jego trafieniu Roma wygrała 3:2, dzięki czemu dalej walczy o awans do nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów (we Włoszech zapewni go sobie TOP4 Serie A). Jest punkt za trzecim Juventusem i ma tyle samo "oczek" co czwarty Milan.