Szok, kto może awansować do LM! Tracą dwa punkty do Liverpoolu

Szok, kto może awansować do LM! Tracą dwa punkty do Liverpoolu
Screen/X
Ależ to było widowisko! Brentford nie zdołało dowieźć korzystnego wyniku i zremisowało z Evertonem 2:2 w Premier League. Kolejną w tym sezonie porażkę zanotowali natomiast piłkarze Burnley.

Brentford - Everton 2:2

Dalsza część tekstu pod wideo
Rywalizacja w Premier League o awans do Ligi Mistrzów zaczyna wchodzić w decydującą fazę. Oprócz Arsenalu, Manchesteru City, Aston Villi, Chelsea, Liverpoolu oraz Manchesteru United chrapkę na grę w europejskiej elicie mają dwa mniejsze kluby - Brentford i Everton.
W sobotę obie drużyny mierzyły się w starciu bezpośrednim. Na otwarcie jego wyniku wystarczyło poczekać do 3. minuty, gdy do siatki po strzale z rzutu karnego trafił Igor Thiago. Napastnik Brentford został pierwszym Brazylijczykiem w historii z 20 golami w sezonie Premier League.
Radość po stronie gospodarzy utrzymywała się jednak tylko do 26. minuty. Na listę strzelców po stronie Evertonu wpisał się wtedy Beto.
Na przestrzeni całego meczu stroną groźniejszą mimo wszystko było Brentford. Tuż przed zejściem na przerwę poprzeczkę obił Kevin Schade. W drugiej połowie w obramowanie trafił też Nathan Collins.
Wyraźna przewaga gospodarzy zaowocowała nawet kolejnym trafieniem. W 78. minucie Michael Kayode uderzył w stronę bramki, lecz po drodze trafił w Igora Thiago. Odbita od napastnika piłka zmyliła bramkarza Evertonu. Do triumfu jednak to nie wystarczyło.
W doliczonym czasie gry bohaterem Evertonu został Kiernan Dewsbury-Hall. Jego trafienie zapewniło gościom remis 2:2. Podział punktów sprawił, że obie ekipy nie poprawiły swojej pozycji w tabeli Premier League. Wciąż mogą jednak marzyć o awansie do Ligi Mistrzów, wszak tracą jedynie dwa "oczka" do piątego w tabeli Liverpoolu.

Burnley - Brighton 0:2

Niewielką stratę do miejsc dających występy w Europie miało też Brighton. Jeśli popularne "Mewy" nadal chciały marzyć o awansie przynajmniej do Ligi Konferencji, musiały w sobotę ograć Burnley.
Dużo lepiej w ten mecz weszła przedostatnia ekipa Premier League. Zaraz po pierwszym gwizdku na 1:0 trafił Jaidon Anthony. Po analizie VAR-u jego gol nie został uznany przez ofsajd.
Brighton szybko wróciło na właściwe tory i na kilka chwil przed zejściem na przerwę dopięło swego. Na listę strzelców wpisał się Mats Wieffer.
Zaraz po wyjściu z szatni o bramkę dla Burnley otarł się Bashir Humphreys. Po raz drugi w tym meczu reagował jednak VAR. Sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej i ostudzili nastroje u gospodarzy.
W doliczonym czasie gry wszelkich formalności po stronie gości dopełnił Wieffer. Holender zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.
Brighton dowiozło korzystny wynik do końca, wygrało 2:0 i awansowało na dziewiąte miejsce w Premier League. Dużo gorzej prezentuje się zaś sytuacja Burnley, które traci aż 12 punktów do bezpiecznej strefy i jest raptem kilka kroków od spadku na zaplecze angielskiej elity.
Piotr - Sidorowicz
Piotr SidorowiczDzisiaj · 17:57
Źródło: własne

Dyskusja

Przeczytaj również