Szok! Znany trener wyleciał z pracy. Chwilę wcześniej wygrał 8:0
Flamengo rozbiło w nocy Madureirę aż 8:0 w półfinale Campeonato Carioca. Zaraz po zakończeniu meczu z Brazylii dobiegły sensacyjne informacje. Z posadą trenera potentata pożegnał się Filipe Luis.
Miniony sezon był po prostu fenomenalny dla Flamengo. Drużyna z Rio de Janeiro sięgnęła po tytuł mistrza Brazylii i triumf w Copa Libertadores.
Tak duże osiągnięcia giganta były m.in. zasługą Filipe Luisa. 40-latek rozpoczął karierę trenerską z przytupem. Do tej pory zgarnął aż sześć różnych trofeów. W tym sezonie miał ochotę na jeszcze więcej.
Bieżące rozgrywki nie rozpoczęły się jednak najlepiej. Kilka dni temu Flamengo przegrało z Lanus (2:4 w dwumeczu) w Copa Sudamericana. Nie najlepiej weszło też w nową kampanię Serie A. Po rozegraniu trzech spotkań ma na koncie tylko cztery punkty, co przekłada się na 11. miejsce.
We wtorek ekipa z Rio de Janeiro wróciła na zwycięską ścieżkę i rozbiła Madureirę aż 8:0 w półfinale Campeonato Carioca. Kilkanaście minut później klub przekazał szokujące wieści. Jak poinformowano w komunikacie, bezpośrednio po meczu Filipe Luis został zwolniony.
- Flamengo informuje, że od wtorku Filipe Luis nie będzie już trenerem drużyny. Wraz z nim klub opuszczają również Ivan Palanco (asystent trenera) i Diogo Linhares (trener przygotowania fizycznego). Flamengo dziękuje byłemu zawodnikowi i trenerowi Filipe Luísowi za wszystko, co osiągnęli i czym dzielili się podczas tej drogi. Klub życzy mu sukcesów i powodzenia w kontynuowaniu kariery zawodowej - czytamy.
Z informacji podanej przez Raisę Simplicio wynika, że tuż po konferencji prasowej decyzję o zwolnieniu Luisa przekazał mu dyrektor sportowy, Jose Boto. Na tę chwilę nie wiadomo, co było przyczyną rozstania.
Flamengo rozpoczęło już poszukiwania następcy. Jak twierdzi serwis Globo, faworytem do przejęcia schedy po 40-latku jest Leonardo Jardim.