Szokujące kulisy transferu Colaka. "Uciekł z klubu"
Antonio Colak latem był blisko dołączenia do Górnika Zabrze, ale ostatecznie został zawodnikiem Legii Warszawa. O szczegółach w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą opowiedział członek zarządu śląskiego klubu, Michał Siara.
Napastnik przeszedł już część tekstów medycznych i pozostał do zdjęć z koszulką Górnika. Później po prostu uciekł z klubu, nawet nie informując o swoich zamiarach.
- Czy Colak faktycznie robił sobie zdjęcia w koszulce Górnika? Tak. Normalnie de facto uciekł z klubu - przyznał Siara.
- Nie wiem, skąd nagle wzięła się ta Legia. Pracowaliśmy nad ściągnięciem Antonio, on wylądował w poniedziałek wieczorem. We wtorek przechodził testy medyczne, a w poniedziałek wieczorem mieliśmy dograny kontrakt. Gdy przylatywał, wszystkie warunki mieliśmy dograne. Sprawdzone, praktycznie do podpisu. Nie było tak, że coś nam jeszcze zostało do ustalenia i się pokłóciliśmy, że on chciałby tysiąc euro więcej albo dajcie mieszkanie - podkreślił.
Początkowo agent Colaka nie chciał nawet powiedzieć, że piłkarz zdecydował się na propozycję Legii. Piłkarz po prostu wyszedł z klubu i pojechał do Warszawy.
- On przeszedł część badań, potem był w klubie, miał mieć drugą część i podpisać kontrakt. Nagle zaczęły się telefony, coś się działo. Chłopcy pytali, czy wszystko ok. "Tak, tak, wszystko spokojnie”. I po prostu pojechał - ujawnił.
- Po prostu wyszli. Nie pytałem, czy powiedział, że wyjeżdża. Kamil Tęcza zadzwonił do agenta, czy wy wracacie. I coś było, że "my wrócimy". Potem powiedzieli Kamilowi, że są w drodze do Warszawy i zdecydują się na Legię - zakończył.
