Szymański rzucił "klątwę" na Rennes. Greenwood i spółka pozamiatali

Trzy mecze i trzy porażki - tak wygląda bilans Rennes po przyjściu Sebastiana Szymańskiego. We wtorek zespół reprezentanta Polski przegrał z Olympique'em Marsylia 0:3 i odpadł z Pucharu Francji.
Pod koniec stycznia Sebastian Szymański zamienił Fenerbahce na Rennes. Debiut reprezentanta Polski przyszedł zaskakująco szybko. Raptem dwa dni po zmianie otoczenia zanotował kwadrans z Lorient. W trakcie minionego weekendu wszedł także z ławki w starciu z AS Monaco.
We wtorek 26-latek w końcu rozpoczął mecz od początku. Zadanie stojące przez Rennes nie było wcale proste, bo mierzyło się w 1/16 finału Pucharu Francji ze stawianym w roli faworyta Olympique'em Marsylia.
Już w 4. minucie prowadzenie Marsylii dał Amine Gouiri. Atakujący gospodarzy otrzymał podanie od Timothy'ego Weaha i trafił do siatki.
Zespół prowadzony przez Roberto De Zerbiego dominował, ale długo nie potrafił tego zamienić na kolejne gole. Strzały autorstwa Facundo Mediny i Masona Greenwooda były skutecznie blokowane przez rywali.
Przy odrobinie szczęścia Rennes mogło wrócić do gry i przed przerwą doprowadzić do remisu. Jedynie w bramkarza trafił Mousa Tamari.
Zmarnowana sytuacja po stronie gości zemściła się na nich zaraz po wyjściu z szatni. W 46. minucie trafieniem na 2:0 popisał się Greenwood. Anglik sfinalizował szybki atak Marsylii.
Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry o krok od skompletowania dubletu był Gouiri. Tym razem uderzył jednak nad poprzeczką. Chwilę później formalności dopełnił jednak Pierre-Emerick Aubameyang, który przypieczętował zwycięstwo faworyta.
Rennes przegrało z Olympique'em Marsylia 0:3, zaliczyło trzecią porażkę z rzędu i odpadło z Pucharu Francji. Szymański nadal czeka na pierwszy triumf w nowych barwach. We wtorek spędził na murawie pełne 90 minut, lecz nie miał wpływu na końcowy rezultat.