Tak Jovićević chce uzdrowić Widzew. "Trzeba wznieść się na wyżyny"
Igor Jovićević nie może spać spokojnie po ostatnich wynikach Widzewa. Chorwat przekonuje, że wie, co zrobić, by poprawić grę swojej drużyny.
Widzew po rekordowych wydatkach na transfery miał ruszyć w górę tabeli, ale nieoczekiwanie znalazł się w strefie spadkowej. Wyprzedza tylko beniaminka z Niecieczy. Do bezpiecznej strefy traci dwa punkty.
To naturalne, że w takich okolicznościach coraz częściej mówi się o zmianie trenera. Dotychczasowy dorobek Jovićevicia w Łodzi jest słabiutki. Drużyna pod jego wodzą wygrała w lidze tylko trzy z dwunastu spotkań.
Możliwe, że kluczowy dla przyszłości Jovićevicia w Widzewie będzie wtorkowy mecz z GKS-em Katowice w ćwierćfinale Pucharu Polski. Chorwat ostatnie problemy swojego zespołu sprowadził do braku skuteczności.
- Jesteśmy w tej sytuacji razem i razem chcemy z niej wyjść. Jednocześnie to ja jestem odpowiedzialny za wynik. Są takie momenty, gdy po prostu nie wychodzi. To moje zadanie, by znaleźć sposób na wyjście z tego. Według mnie my w meczach prowadzimy grę. Wymieniamy podania, dyktujemy tempo gry. Tak samo było z Pogonią, ale niestety to rywal skuteczniej wprowadzał piłkę w naszą szesnastkę. Kluczem jest zdobycie gola. Z Wisłą Płock tak było i wygraliśmy w dobrym stylu - komentował trener Widzewa.
- Byłem w takiej sytuacji w przeszłości. Trzeba wznieść się na wyżyny motywacji. Mamy przygotowaną taktykę, pomysły na każdego rywala, ale finalnie musimy się też dostosować do przeciwnika. Staram zaszczepić w zawodnikach pewność siebie. Oni zapracowali na to, by grać w Widzewie. Presja czasem odbiera "tlen", ale tak naprawdę jest ona przywilejem. Musimy zachować koncentrację - dodał Chorwat.
Widzew nie ma łatwego terminarza, bo w następny weekend zagra w lidze z rozpędzonym Lechem. Przed przerwą na kadrę czekają go jeszcze spotkania z Arką i Górnikiem.