Tak Widzew zaoszczędził pieniądze na transfery. Zaskakujące słowa Adamczuka

Widzew w przerwie zimowej przeznaczył olbrzymie pieniądze na nowych piłkarzy. Na kanale Meczyki zaskakującą perspektywę na te wydatki przedstawił Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu łodzkiego klubu ds. sportu.
Widzew zakończył bardzo intensywne okno transferowe kupnem Steve'a Kapuadiego z Legii Warszawa. Wcześniej w Łodzi zjawili się Bartłomiej Drągowski, Przemysław Wiśniewski czy Lukas Lerager. Klub na same kwoty odstępnego przeznaczył kilkanaście milionów euro.
Takie wydatki transferowe w realiach Ekstraklasy są czymś nowym. Adamczuk twierdzi jednak, że Widzew właściwie... zaoszczędził sporo pieniędzy.
- To nie było łatwe okienko. Według nas dużo pieniędzy zaoszczędziliśmy kosztem tego, ze nie mieliśmy wszystkich piłkarzy na obozie. Pytaliśmy o Wiśniewskiego w grudniu, ale wtedy cena wynosiła 5-6 mln euro. Kupiliśmy go za 3 mln euro - wyjaśnił Adamczuk.
- Nie jesteśmy od tego, żeby wydawać pieniądze na lewo i prawo. Chcemy dbać o finanse, ale kupiliśmy jakość - dodał.
Widzew w przerwie zimowej pobił transferowy rekord ligi - zapłacił za Osmana Bukariego. Były reprezentant Ghany kosztował 5,5 mln euro.
- Chcemy, by Ekstraklasa była 10., 11. czy 12. ligą w Europie. Te kwoty dla tych lig, które są przed nami, nic nie znaczą. Wiemy, że to są rekordy, czujemy odpowiedzialność, ale jeśli chcemy rozwijać polską piłkę, to nie bójmy się tego - podsumował Adamczuk.
Oglądaj program o polskim Deadline Day na kanale Meczyki:
