To był pogrom! Jagiellonia rozbiła faworyta w Europie. Domowy popis zapewnił jej awans

To był pogrom! Jagiellonia rozbiła faworyta w Europie. Domowy popis zapewnił jej awans
Michal Kosc / pressfocus
Jagiellonia Białystok doskonale wie, jak radzić sobie z wymagającymi rywalami, szczególnie kiedy gra na własnym terenie. W przeszłości przekonało się o tym Cercle Brugge. Pierwszy mecz obu drużyn zakończył się triumfem żółto-czerwonych 3:0 i dał im awans do 1/4 finału Ligi Konferencji.
Sezon 2024/25 w Europie był naprawdę udany dla Jagiellonii Białystok. W fazie ligowej Ligi Konferencji ogrywała Kopenhagę (2:1) czy Molde (3:0). W 1/16 finału wyeliminowała także Backę Topolę (3:1 i 3:1).
Dalsza część tekstu pod wideo
Ekipa prowadzona przez Adriana Siemieńca awansowała do 1/8 finału Ligi Konferencji, gdzie stojące przed nią zadanie było o wiele bardziej wymagające. W walce o ćwierćfinał mierzyła się z Cercle Brugge.
Pierwszy mecz pomiędzy obiema drużynami został rozegrany na stadionie przy Słonecznej. Początek nie należał jednak do "Dumy Podlasia", gdyż już w 10. minucie boisko z powodu kontuzji opuścił Norbert Wojtuszek. Jego miejsce zajął Dusan Stojinović, który spisał się na medal.
Kibice zgromadzeni na trybunach długo czekali na jakiekolwiek konkrety. Jagiellonia, choć próbowała przeważać, długo nie potrafiła znaleźć drogi do bramki. Wszystko zmieniło się w 59. minucie, gdy drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę obejrzał Abu Francis. Goście kończyli w dziesięciu.
Gra w przewadze szybko poskutkowała trafieniem na 1:0. W 68. minucie piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Malamine Efekele. Sędzia podyktował "jedenastkę", którą wykorzystał Afimico Pululu.
Jagiellonia nie zwolniła tempa i na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry podwyższyła za sprawą Tarasa Romanczuka. Chwilę później wszelkich formalności dopełnił z kolei Pululu. Napastnik skorzystał ze złego wybicia rywala i po uderzeniu przewrotką zapewnił triumf 3:0.
Zwycięstwo w meczu domowym sprawiało, że żółto-czerwoni byli jedną nogą w 1/4 finału, lecz aby tam się znaleźć, musieli dowieźć przewagę w rewanżu. Ten nie rozpoczął się jednak najlepiej, bo już w 8. minucie prowadzenie Cercle Brugge 1:0 dał Hannes Van Der Bruggen.
Tuż po przerwie bramką na 2:0 popisał się zaś Felipe Augusto. Sytuacja Jagiellonii zrobiła się naprawdę nieciekawa, wszak tylko jedno trafienie dla rywali dzieliło ją od dogrywki. Wówczas między słupkami zaczął błyszczeć Sławomir Abramowicz. Znakomita postawa bramkarza sprawiła, że rywale nie mieli kolejnych powodów do radości. W dwumeczu Jagiellonia wygrała 3:2 i awansowała do ćwierćfinału.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.
Redakcja meczyki.pl
Adam NowackiDzisiaj · 16:00
Źródło: własne

Dyskusja

Przeczytaj również