To miał być następca Salaha. Kompromitacja? Mało powiedziane
Miał zostać drugim Mohamedem Salahem w szeregach AS Romy. Do poziomu prezentowanego przez Egipcjanina nigdy się jednak nie zbliżył. Cengiza Undera można śmiało nazywać transferowym niewypałem klubu z Rzymu.
Mohamed Salah wypłynął na szerokie wody występami w AS Romie. W sezonach 2015/16 oraz 2016/17 był jedną z największych gwiazd Serie A, notując świetne liczby. W lipcu 2017 roku zgłosił się po niego Liverpool, do którego trafił za 42 miliony euro.
Klub ze stolicy Włoch, robiąc to, co dziś robi Liverpool przy odejściu gwiazdy, czyli poszukując następcy Egipcjanina, zmagał się z dużym bólem głowy. Ostatecznie wybór padł na nieźle prezentującego się w barwach ojczystego Basaksehiru Cengiza Undera.
20-letni wówczas skrzydłowy przeniósł się na Półwysep Apeniński za około 15 milionów euro. Roma dostrzegła w nim spory potencjał, licząc, że ten wejdzie w buty odchodzącego w blasku fleszy Salaha. Czas pokazał, że tak się jednak nie stało.
W swoim debiutanckim sezonie na Stadio Olimpico Under rywalizował o miejsce w składzie ze Stephanem El Shaarawym, Gersonem oraz Patrikiem Schickiem. Początkowo musiał pogodzić się z rolą rezerwowego.
Nie sposób się dziwić, że Turek nie był pierwszym wyborem Eusebio Di Francesco. Skrzydłowy zdobył pierwszą bramkę 4 lutego 2018 roku w meczu ligowym przeciwko Hellasowi Werona, czyli prawie siedem miesięcy po transferze. Salah, którego miał zastąpić, strzelał niczym na zawołanie.
Po inauguracyjnym golu Under wskoczył na dłużej do składu Romy. Zanotował kilka udanych spotkań i wraz ze zwieńczeniem debiutanckiego sezonu jego strzelecka forma przepadła. W swoich drugich rozgrywkach we Włoszech trafiał do siatki rzadko i zmagał się z problemami zdrowotnymi.
Sezon 2019/20 był ostatnimi rozgrywkami Turka w barwach Romy. W tamtym czasie szkoleniowcem klubu z Rzymu był już Claudio Ranieri. Skrzydłowy zajmował niskie miejsce w hierarchii Włocha. Nie pomagały mu też kolejne kontuzje.
Under zdobył przez cały sezon tylko trzy bramki i został pożegnany bez żalu, trafiając na wypożyczenie do Leicester City. Jego pobytu w Anglii również nie można zaliczyć do udanych. 11 występów, 441 rozegranych minut, jeden strzelony gol przez ponad dziewięć miesięcy wyglądają po prostu słabo.
Po krótkiej przygodzie w szeregach "Lisów" skrzydłowy został wypożyczony, a następnie sprzedany za niecałe 12 milionów euro do Olympique’u Marsylia. We Francji spędził dwa pełne sezony, a pierwszy z nich był naprawdę udany. Wszystko, co dobre, kiedyś się jednak kończy.
W 2023 roku Under zdecydował się na powrót do ojczyzny, zasilając szeregi Fenerbahce. Z tureckiego klubu trafił na dwa wypożyczenia. Najpierw wylądował w amerykańskim Los Angeles FC, a następnie przeniósł się do Besiktasu, w którym występuje obecnie. W tym sezonie zagrał w 29 spotkaniach, zdobył pięć bramek i zaliczył cztery asysty.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.