To mógł być powrót stulecia! Lech grał wtedy jak z nut, było blisko sensacji [WIDEO]

To mógł być powrót stulecia! Lech grał wtedy jak z nut, było blisko sensacji [WIDEO]
Piotr Matusewicz / pressfocus
Pierwszy mecz zakończył się pogromem, a mimo to Lech Poznań wrócił do gry i poważnie nastraszył faworyta. Mało brakowało, by "Kolejorz" spłatał figla Fiorentinie i spuentował epicki powrót do gry awansem. Pamiętacie?
Miniony sezon w Europie był historyczny z perspektywy polskich klubów. Do 1/4 finału Ligi Konferencji dotarły bowiem Legia Warszawa oraz Jagiellonia Białystok. Tam przeszkodą nie do przejścia okazały się stawiane w roli faworytów Chelsea i Betis. Nie był to jednak pierwszy przypadek, gdy kandydat do wygrania całych rozgrywek rujnował nam marzenia o upragnionym podboju europejskich rozgrywek.
Dalsza część tekstu pod wideo
W sezonie 2022/23, czyli w czasach, kiedy wszelkie rankingi, klasyfikacje, wyliczenia i szanse na cztery polskie kluby w fazie ligowej europejskich pucharów nie były jeszcze modne, udaną przejażdżkę przez Ligę Konferencji zaliczył Lech Poznań. Na dobry początek urzędujący mistrz Polski wyszedł z naprawdę wymagającej grupy. Po drodze punktował z Villarrealem, Hapoelem Beer Szewa oraz Austrią Wiedeń.
Faza play-off rozpoczęła się dla "Kolejorza" od szczęśliwego triumfu nad Bodo/Glimt. Drużyna Johna van den Broma wygrała w dwumeczu 1:0 i przedarła się do starcia z Djurgarden. Szwedów ograła 5:0.
Upokorzenie zespołu z siedzibą w Sztokholmie dało Lechowi awans do 1/4 finału Ligi Konferencji. Tam wyzwanie stojące przed nim było o wiele większe. Na drodze "Kolejorza" znalazła się Fiorentina.
Zgodnie z przewidywaniami faworytem tej konfrontacji był przedstawiciel Serie A. Vicenzo Italiano, a więc ówczesny opiekun włoskiego klubu, podszedł do sprawy na poważnie i na pierwsze starcie, które rozegrano w Poznaniu, desygnował do gry Cristiano Biraghiego, Sofyan Amrabat czy Nico Gonzaleza.
Na pierwsze w tym starciu bramki nie było trzeba długo czekać. Już w czwartej minucie na 1:0 dla Fiorentiny trafił Arthur Cabral. Lech nie złożył jednak broni i szybko zabrał się za odrabianie strat.
Zaraz po upływie pierwszego kwadransa na gola dla gości odpowiedział Kristoffer Velde. Wydawało się, że Lech wskoczy na właściwe tory i powalczy o sprawienie niespodzianki. Tak się ostatecznie nie stało. Wraz z upływem czasu coraz odważniej poczynali sobie Włosi. Efektem były kolejne trafienia.
Jeszcze przed zejściem na przerwę prowadzenie Fiorentinie (2:1) przywrócił Nico Gonzalez. W drugiej połowie na listę strzelców wpisali się także Giacomo Bonaventura i rezerwowy gości, Jonathan Ikone.
Stawiana w roli faworyta ekipa z Florencji wywiozła z Poznania bardzo solidną zaliczkę 4:1. Wydawało się, że losy tego pojedynku są już przesądzone. Lech był rozbity i tylko cud mógł sprawić, że awansuje do półfinału Ligi Konferencji. Jak pokazał rozgrywany w Italii rewanż, w futbolu wszystko jest możliwe.
Mecz odbywający się na słynnym Stadio Artemio Franchi nie mógł rozpocząć się lepiej dla Lecha. Już w dziewiątej minucie prowadzenie gościom dał Afonso Sousa. Szybko zdobyta bramka sprawiła, że w szeregach "Kolejorza" pojawiła się wiara w odwrócenie losów rewanżu. Po przerwie zespół Johna van den Broma wrzucił wyższy bieg i kontynuował dzieło zniszczenia. Fiorentina była w totalnym szoku.
W 65. minucie na 2:0 trafił Kristoffer Velde. Kilka chwil później podwyższył zaś Artur Sobiech. Bramka napastnika sprawiła, że w dwumeczu było 4:4, co na tamten moment dawało przynajmniej dogrywkę.
Trzeci gol dla Lecha pobudził jednak gospodarzy. Faworyt odpowiedział trafieniami Riccardo Sottila i Gaetano Castrovillego, pieczętując awans do półfinału Ligi Konferencji. Lech, choć był bardzo blisko wyrzucenia giganta, nie dał się pożreć i porządnie go nastraszył. Kto wie, może zrobi to ponownie?
W czwartek rywalem drużyny Nielsa Frederiksena w IV rundzie kwalifikacji Ligi Europy będzie Genk. Pierwszy mecz padł łupem Belgów 5:1. W Poznaniu wierzą jednak, że nie wszystko jeszcze stracone.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.
Piotr - Sidorowicz
Piotr Sidorowicz28 Aug · 16:19
Źródło: własne

Przeczytaj również