Szwedzi rozbili Tunezję, deklasacja na mundialu! To mogła być Polska...

Reprezentacja Szwecji rozpoczęła mistrzostwa świata od wygranej 5:1 z reprezentacją Tunezji. "Trzy Korony" znów bezlitośnie wykorzystywały błędy rywali.
Podopieczni Grahama Pottera na turniej awansowali po barażach. W decydującym meczu pokonali 3:2 reprezentację Polski. Niewiele brakowało, aby to biało-czerwoni mierzyli się dziś z Tunezją.
Szwedzi na prowadzenie wyszli już w siódmej minucie. Lindelof posłał kapitalne długie podanie. Tunezyjski bramkarz nie interweniował zbyt pewnie w pojedynku z Isakiem, dobitkę Gyokeresa wybito sprzed linii bramkowej, ale przed polem karnym był Ayari, który umieścił piłkę w siatce.
Tunezyjczycy nie byli w stanie odpowiedzieć, a w 30. minucie Szwecja trafiła na 2:0. Ekipa z Europy wyprowadziła zabójczą kontrę, a po podaniu Gyokeresa do siatki trafił Isak. Bramkarz Tunezji znów mógł zachować się lepiej.
Afrykanie złapali kontakt tuż przed przerwą. Hannibal Mejbri dośrodkował z prawej strony w pole karne, a Omar Rekik wygrał pojedynek główkowy i zmniejszył straty Tunezji. Do przerwy było więc 2:1 dla Szwedów.
W drugiej części spotkania "Trzy Korony" dostały jeszcze jeden prezent. Skhiri stracił piłkę na rzecz Isaka, a piłkarz Liverpoolu obsłużył Gyokeresa, który nie zmarnował stuprocentowej okazji.
W 84. minucie na boisku zapanowało spore zamieszanie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pierwszym kontakcie z piłką do siatki trafił Mattias Svanberg. Początkowo sędziowie dopatrzyli się spalonego, ale o ofsajdzie nie było mowy, bo piłkę do kolegi zgrywał jeszcze Isak, który dotknął futbolówki.
Szwedzi robili wszystko, aby wynik był jeszcze wyższy. W kolejnych minutach doskonałe okazje marnowali Isak oraz Bergvall. W ostatniej minucie Ayari trafił zza pola karnego, korzystając z kolejnej straty rywali. Szwedzi wygrali więc aż 5:1 i już po pierwszym meczu są jedną nogą w 1/16 finału.