To nie Laporta rządził Barceloną?! Xavi obnażył intrygi w klubie
Xavi Hernandez ujawnił okoliczności swojego odejścia z Barcelony. Przy okazji opowiedział, jak funkcjonuje klub. Według niego w ostatnich latach najważniejszy w nim wcale nie był Joan Laporta.
15 marca odbedą się wybory prezydenckie w Barcelonie. Laporta ubiega się o reelekcję. Jego jedynym rywalem będzie Victor Font, którego otwarcie wspiera Xavi.
Hiszpan pożegnał się z Barceloną po sezonie 2023/24. Jego rozstanie z klubem poprzedziły liczne zwrot akcji: Xavi w połowie sezonu ogłosił, że zamierza zakończyć pracę w klubie, potem miał w nim zostać, a ostatecznie odszedł w mało przyjemniej atmosferze.
46-latkowi po wszystkim został duży żal do Joana Laporty. Według niego to nie on pociąga w klubie za sznurki.
- To dzięki niemu podpisałem kontrakt z Barcą, ale ostatecznie mnie zawiódł. Dlaczego? Zrezygnował ze mnie jako trenera, nie mówiąc mi prawdy. Laporta zrobił to pod wpływem osoby, która moim zdaniem stoi ponad nim, czyli Alejandro Echevarrii. Innymi słowy, to Alejandro zdecydował o moim zwolnieniu - stwierdził Xavi w dzienniku La Vanguardia.
- Tak działa ta Barcelona - w praktyce rządzi nią Alejandro Echevarria. To była osoba, z którą miałem bardzo bliską relację, wręcz przyjaźń, dlatego to była największa rozczarowanie przy moim odejściu z klubu. Całkowicie mnie zawiódł - dodał.
Echevarria to były szwagier Laporty. Choć rozwiódł się z jego siostrą, to nadal znajduje się w najbliższym kręgu 63-latka. Zdaniem Xaviego to właśnie on stał za wymierzoną w niego intrygą.
- W styczniu mojego ostatniego sezonu powiedziałem władzom Barcelony, że zamierzam odejść dla dobra klubu i swojego. Od tego momentu zespół zaczął wygrywać. Szefowie przez dwa-trzy miesiące - aż do porażki z PSG w Lidze Mistrzów i Realem w lidze - powtarzali mi, że powinienem zostać. Próbowali mnie do tego przekonać. Laporta powiedział dosłownie: "Xavi, nie wyobrażam sobie drużyny bez ciebie, nie widzę nowego Camp Nou bez ciebie, nie widzę 125-lecia klubu bez ciebie jako trenera" - relacjonuje Hiszpan.
- Problem pojawił się podczas spotkania planistycznego z moim sztabem i nowymi trenerami przygotowania fizycznego - Raulem Martinezem i Julio Tousem. Wtedy Alejandro zaczął krzyczeć, że przygotowanie fizyczne drużyny to katastrofa. A czy to była prawda? Media o tym mówiły… Przerwałem mu i powiedziałem, że to nieprawda. Dane pokazują, że od 2003 roku nie było Barcelony, która biegałaby więcej niż nasza mistrzowska drużyna. Nigdy nie przegraliśmy przez kwestie fizyczne. To była narracja stworzona, żeby się mnie pozbyć - uważa Xavi.
- Co gorsza, Alejandro rozmawiał z piłkarzami - takimi jak Sergi Roberto, Ronald Araujo, Pedri czy Raphinha - i mówił im, że chcę ich sprzedać. To mnie nadal boli, bo to nieprawda. Ze względu na zasady financial fair play planowaliśmy tylko jedną sprzedaż. Wole jednak nie mówić, o którego piłkarza chodziło, z szacunku dla niego - podsumował były trener Barcelony.