To od nich rozpoczął się koszmar Widzewa. Wskazał dwie osoby
Widzew Łódź przegrał z Legią Warszawa 0:1 i wciąż znajduje się w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy. W programie na kanale Meczyki głos na temat sytuacji panującej w klubie zabrał Bartłomiej Stańdo. Jak przyznał, wszystko zaczęło się od pomyłek zagranicznego duetu.
W ubiegły weekend Widzew Łódź rozprawił się z Motorem Lublin 2:0 i przybliżył się do utrzymania w PKO BP Ekstraklasie. Dobre nastroje w zespole nie utrzymywały się jednak długo. W piątek podopieczni Aleksandara Vukovicia musieli uznać wyższość Legii Warszawa.
Stołeczny zespół wygrał 1:0 po golu Rafała Adamskiego. Widzew po raz kolejny w tym sezonie stracił komplet punktów w końcówce spotkania.
W pomeczowym programie na kanale Meczyki do coraz gorszej sytuacji łódzkiego klubu odniósł się Bartłomiej Stańdo. Jak zauważył, ogromny kryzys zapoczątkowali Żeljko Sopić i Mindaugas Nikolicius. Chorwat był wówczas trenerem. Litwin pełnił z kolei rolę dyrektora sportowego.
- Sopić miał końcówkę sezonu, gdzie mógł zrobić przegląd kadr, letnie okienko, letni obóz, a wiosną Widzew wyglądał też niezbyt fajnie. Miał też końcówkę roku, gdzie mógł sobie ocenić, że Kerk jest niepotrzebny i wyrzucili go do Arki Gdynia, gdzie robi liczby - zauważył.
- Dyrektor sportowy Nikolicius i trener Sopić to był pierwszy problem w tym sezonie. Tam się to wszystko zaczęło. Oni byli architektami całej wymiany, w większości niezbyt jakościowej - podsumował.
Kolejny mecz Widzew Łódź w PKO BP Ekstraklasie odbędzie się już 9 maja. Przed własną publicznością zmierzy się wówczas z Lechią Gdańsk.
Oglądaj program na kanale Meczyki:
