"To zasługuje na mordobicie". Były kadrowicz huknął o Feio
Goncalo Feio rozstał się z Radomiakiem po incydencie, do którego doszło po niedawnym meczu z GKS-em Katowice. Dosadnie o Portugalczyku mówi Radosław Kałużny.
Pracę Feio w Radomiu zakończyła awantura z radnym Dariuszem Wójcikiem. Portugalczyk go obraził, a sam dostał w twarz.
Kałużny nie dziwi się reakcji Wójcika. Jego zdaniem była uprawniona okolicznościami, o których informowały media.
- Nie jestem fanem przemocy, ale w tym wypadku Feio zasłużył na takie potraktowanie, bo określenie kogoś "skur**synem" zasługuje na takie mordobicie, a po wypowiedzeniu takich słów należy liczyć się z konsekwencjami - powiedział Kałużny w Przeglądzie Sportowym.
- Jestem pewien, że teraz Feio i jego załoga znacznie dłużej poczekają na ofertę pracy. I zakładam, że nie będzie to Polska, bo u nas chyba nikt nie da się nabrać na współpracę z niezrównoważonym człowiekiem. I jak się okazuje, bardzo przeciętnym trenerem, bo sukcesów w jego wykonaniu trudno uświadczyć - dodał.
Nie był to pierwszy incydent z udziałem Feio w Polsce. Do tej pory kolejne kluby wierzyły w przemianę Portugalczyka.
- Naprawdę nie wiem, na co liczą ci, którzy zatrudniali Portugalczyka. Wiadomo, że jest tykającą bombą, która w każdym momencie może eksplodować. A prezesom i właścicielom wydaje się, że akurat u nas on nie będzie diabłem, a ministrantem. To mniej więcej jak z małym dzieckiem, które dotknęło gorącego piekarnika. Następnym razem już do niego nie podejdzie, a już z pewnością nie dotknie. Wychodzi więc na to, że nasi prezesi i szefowie klubów są mniej rozgarnięci od maluchów - zakończył Kałużny.