Tomaszewski grzmi po ćwierćfinale mundialu. "Ktoś ma nierówno pod sufitem"

Jan Tomaszewski ostro ocenił pracę Clementa Turpina w ćwierćfinałowym meczu Anglii z Norwegią. Jego zdaniem Francuz "wygwizdał" Erlinga Haalanda i spółkę z mistrzostw świata.
Anglia po dogrywce wygrała z Norwegią 2:1. Według Tomaszewskiego jednym z powodów zwycięstwa drużyny Thomasa Tuchela był sprzyjający arbiter.
- Tylko ktoś, kto ma nierówno pod sufitem, mógł wyznaczyć francuskiego sędziego na ten mecz. Od samego początku było widać, że Francuz bardzo chce, żeby Norwegia odpadła - ocenił Tomaszewski w rozmowie z Super Expressem.
Były bramkarz kwestionował przede wszystkim decyzję o unieważnieniu gola na 2:1 dla Norwegii. Powodem był faul Haalanda przy okazji rzutu rożnego.
- Takie bajki to sędziowie z VAR-u mogą wciskać w przedszkolu. Przed każdym stałym fragmentem gry są przepychanki. Piłka nie była jeszcze w grze, a on nie uznał bramki - wypalił Tomaszewski.
Nie był to jedyny zarzut byłego reprezentanta Polski do Turpina. Jego zdaniem Francuz przeoczył inną sytuację w polu karnym Anglii.
- W 76. minucie był strzał w poprzeczkę Norwegów. Piłkarz norweski wyskakuje do pustej bramki i jest popchnięty przez dwóch Anglików, nie dobija piłki. I co? Nic się nie dzieje! - grzmiał Tomaszewski.
- Panie Francuzie, nie chcę tutaj mówić... wygwizdał pan Norwegów, bo naprawdę mogliby zagrozić Francji. A tak mamy sprawę wyjaśnioną - zakończył były bramkarz.
Warto pamiętać, że Norwegia mogłaby zagrać z Francją dopiero w wielkim finale. Anglicy w półfinale zmierzą się z Argentyną.