Trener ŁKS-u grzmi po barażach. Ma pretensje do piłkarzy
ŁKS Łódź nie zagra w finale baraży o awans do PKO BP Ekstraklasy. Rozczarowania tym faktem nie krył trener drużyny, Grzegorz Szoka, który przyznał, że nie wszyscy zawodnicy udźwignęli ciężar meczu.
ŁKS jako pierwszy trafił do siatki w meczu z Chrobrym, ale później pierwsze skrzypce grał przede wszystkim bramkarz drużyny, Łukasz Bomba. Ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się w serii rzutów karnych. "Jedenastki" też lepiej zaczęli Łodzianie, lecz pomylili się przy dwóch ostatnich strzałach.
- Mam w głowie teraz bardzo dużo myśli i ogromne rozczarowanie. Chcę jednak pogratulować gospodarzom. Wydaje mi się, że po prostu nie zasłużyliśmy na ten awans, mimo że dwa razy mieliśmy wszystko w swoich rękach - powiedział trener ŁKS-u, Grzegorz Szoka, na konferencji prasowej, cytowany przez Weszło.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że nie wszyscy jego podopieczni wytrzymali presję. Właśnie w tym upatruje przyczyny porażki z Chrobrym, który w finale baraży zmierzy się z Wieczystą Kraków.
- Nie wszyscy w moim zespole udźwignęli ciężar tego spotkania. Kilka osób można jednak pochwalić. Na pewno muszę wyróżnić Sebastiana Rudola i Łukasza Bombę, który nas utrzymał przy życiu w drugiej połowie - stwierdził.
- Ogromna szkoda, bo bardzo dużo zrobiliśmy, odkąd jestem trenerem ŁKS-u, ale takie mecze jak ten trzeba umieć wygrać, a to nam się nie udało - podkreślił.
- Wydaje mi się, że ten mecz był bardzo szalony i ciężki w zarządzaniu. Nie graliśmy na sto procent swojego potencjału, biorąc pod uwagę, jak dużo zbudowaliśmy w ostatnich meczach. W Głogowie od pierwszych minut było widać, że ten układ nerwowy jest przeciążony. Byliśmy spóźnieni w pressingu, łatwo traciliśmy piłkę - ocenił.