Trener z La Liga wypalił do Romano. "Wyjaśnię mu"

Trener Levante, Luis Castro, odpowiedział na wpis Fabrizio Romano. Szkoleniowiec zdementował informację, którą przekazał dziennikarz.
W środę Villarreal pokonał na wyjeździe Levante w 16. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy. Rywalizacja zakończyła się wynikiem 1:0.
W kadrze przegranej drużyny znalazł się Etta Eyong. 22-latek rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych i zameldował się na boisku w 65. minucie.
Niedługo po meczu Fabrizio Romano przekazał, że Kameruńczyk zaczął mecz jako rezerwowy, ponieważ odmówił transferu do CSKA Moskwa. Rosjanie mieli oferować za niego 30 milionów euro, na co przystało Levante. Dziennikarz przekazał, iż piłkarz wolał zostać w Hiszpanii i latem przenieść się do innego klubu.
Do wpisu Romano ustosunkował się trener Levante, Luis Castro. Szkoleniowiec zdementował informacje przekazane przez dziennikarza.
- Nie znam Fabrizio Romano osobiście, ale skoro taki był powód, to dlaczego wszedł na boisko później? To bardzo niesprawiedliwie z jego strony wobec Espiego [napastnik Levante - przyp. red]. Espi zagrał fantastyczny mecz, zasługuje na to, żeby grać dalej. Etta siedział na ławce ze względów taktycznych. Poza tym, jak wiadomo, trzeba było zapłacić klauzulę, choć klub powiedział mi, że jeśli będę go potrzebował, to nie ma problemu. I wpuściłem go. Skoro Etta nie wyszedł w pierwszym składzie, to ze względów taktycznych. Jeśli Fabrizio będzie chciał mnie zaprosić, wyjaśnię mu aspekty techniczne - mówił Portugalczyk.
Klauzula, o której wspomniał Castro, dotyczyła występu 22-latka. Levante musiało zapłacić 100 tysięcy euro, aby Kameruńczyk mógł zagrać przeciwko Villarrealowi. Przy obecnej sytuacji finansowej klubu jest to niemała kwota.