Mocne wystąpienie Tuchela. "Krytyka nie zmieni mojego podejścia"
Thomas Tuchel broni swojego dorobku w roli selekcjonera reprezentacji Anglii. Niemiec w zdecydowany sposób zwrócił się do krytyków swojej pracy.
Reprezentacja Anglii w dramatycznych okolicznościach przegrała z Argentyną w półfinale mistrzostw świata. Piłkarze Thomasa Tuchela prowadzili 1:0, ale w końcówce meczu dali się zepchnąć pod swoje pole karne, bronili się bardzo rozpaczliwie i stracili dwa gole.
Na Wyspach Brytyjskich zawrzało. Opinia publiczna zaczęła kwestionować decyzje taktyczne i personalne Tuchela. Pojawiły się nawet głosy, że Niemiec powinien ustąpić ze stanowiska. Na radykalny scenariusz jednak się nie zanosi. Tuchel nie zamierza podawać się do dymisji, a Angielski Związek Piłki Nożnej (FA) chce respektować jego kontrakt. Umowa obowiązuje do zakończenia EURO 2028.
Nie zmienia to faktu, że efekty pracy Tuchela budzą wątpliwości. Jeden z dziennikarzy podczas konferencji prasowej Niemca zwrócił uwagę, że kraj jest podzielony w ocenie jego pracy.
- Chciałbym wyrobić sobie własne zdanie. To mocne stwierdzenie z pana strony, że występuje pan w imieniu połowy kraju, która jest przeciwko mnie, albo że kraj jest podzielony. Poczekajmy z takimi ocenami. Krytyka kibiców nie zmieni mojego podejścia ani mojego pragnienia, by kontynuować pracę - wypalił Niemiec.
Tuchel bronił swojego dorobku w roli selekcjonera reprezentacji Anglii. Wciąż może poprowadzić ją do największego mundialowego sukcesu od 1966 roku. Wystarczy, że w meczu o brązowy medal jego drużyna wygra z Francją.
- Dla właściwego kontekstu warto przypomnieć, że z Argentyną przegraliśmy nasz pierwszy oficjalny mecz od momentu, gdy objąłem reprezentację. To była nasza pierwsza porażka po 14 spotkaniach. Graliśmy w półfinale mistrzostw świata przeciwko aktualnym mistrzom świata. Przez 85 minut prowadziliśmy 1:0. Mierzyliśmy się z najlepszym piłkarzem świata i przegraliśmy 1:2. To było bolesne - komentował Tuchel.
- Zasłużenie dotarliśmy do półfinału. Jesteśmy jedną z czterech najlepszych reprezentacji na świecie. Jesteśmy ogromnie rozczarowani, bo naszym celem był finał. Wierzyliśmy, że możemy tam awansować. Zbudowaliśmy coś, co dało nam prawdziwą wiarę, że jest to możliwe. Marzyliśmy o tym - dodal Niemiec.
Jego zdaniem reprezentacja Anglii nie jest jeszcze na poziomie pozostałych półfinalistów, czyli Argentyny, Hiszpanii i Francji.
- Nie przestaniemy gonić najlepszych. Nie przestaniemy walczyć. Nie przestaniemy rzucać wyzwań rywalom. Mamy jeszcze dystans do odrobienia, jak już mówiłem, i wiele elementów piłkarskich do poprawy. To jest właściwy kontekst tej porażki, dlatego uważam, że nie ma tu miejsca na niepotrzebny dramat - podsumował Tuchel.