UEFA zareagowała na problemy Lecha. Zaskakujące stanowisko
Lech z wielkimi problemami dotarł na Wyspy Owcze, by zagrać tam rewanżowy mecz z KI Klaksvik w eliminacjach Ligi Europy. Maciej Henszel, menedżer ds. komunikacji i relacji z otoczeniem w poznańskim klubie, wyjaśnił, jak na całą sytuację zareagowała UEFA.
Lech próbował wylecieć na Wyspy Owcze już w środę, ale okazało się to niemożliwe z powodu warunków atmosferycznych panujących na tym archipelagu. Mistrzowie Polski ostatecznie wylecieli z Poznania dopiero w czwartek, czyli w dniu, w którym miał się odbyć mecz. Znów nie brakowało przygód: drużyna sporo czasu spędziła w... norweskim Bergen.
Początkowo poinformowano, że początek meczu zostanie przesunięty z 19:30 na 21:45 czasu polskiego. Ostatecznie przełożono go na piątek. Rozpocznie się o 19:00.
Decyzja o przełożeniu meczu zapadła już po tym, jak Poznaniacy wylądowali na Wysparch Owczych. Henszel wyjaśnił, że UEFA przyjęła sytuację ze zrozumieniem.
- Otrzymaliśmy pochwałę od UEFA za to, że cały czas byliśmy z nimi w kontakcie i wkładaliśmy wszelkie wysiłki, żeby dotrzeć na Wyspy Owcze i rozegrać mecz w wyznaczonym terminie - poinformował Henszel w "Pucharowej Gorączce" w TVP Sport.
- Piłkarze byli gotowi grać wczoraj. To, że trenowali ostatni raz w środę rano, nie powinno mieć wpływu na ich dyspozycję - dodał.
Lech w pierwszym meczu wygrał z Klaksvik 1:0. Jeśli awansuje do kolejnej rundy Ligi Europy, zagra w niej z FC Thun. Jeżeli "spadnie" do Ligi Konferencji, czeka go rywalizacja z Riga FC.