Szokujące kulisy transferu do Barcelony. Wszystko zależało od Messiego
Kevin-Prince Boateng zaliczył w przeszłości krótki epizod w Barcelonie. Jak przyznał, zanim trafił do stolicy Katalonii, transfer ten musiał zaakceptować Leo Messi. Słowa znanego piłkarza mogą szokować.
Na początku 2019 roku nowym graczem Barcelony został Kevin-Prince Boateng. Na Camp Nou trafił w ramach wypożyczenia z Sassuolo. W barwach giganta zdołał rozegrać zaledwie cztery spotkania.
Jak się okazuje, transfer wielokrotnego reprezentanta Ghany był na tyle ryzykowny, że decyzję w tej sprawie konsultowano nawet z Leo Messim. Ze słów Boatenga, które padły w podcaście u Josha Mansoura, wynika, że gdyby Argentyńczyk nie wydał zgody, do transferu by nie doszło.
- Zanim trafiłem do Barcelony, chcieli tam mnie obaj dyrektorzy sportowi, prezes i trener. Rzuciłem: "Doskonale, jutro podpiszę umowę". Po chwili dodali, że najpierw muszą zapytać Leo Messiego - przyznał.
- Zapytałem: "Co macie na myśli?". Wtedy odpowiedzieli mi, że muszą zapytać Leo Messiego, bo ma tutaj dużą sprawczość - kontynuował.
- Szedłem spać z nadzieją, że Messi mnie polubi i widzi w swojej drużynie. Wiedziałem, że jutro mogę podpisać kontrakt z Barceloną, ale jeśli Leo się nie zgodzi, to tego nie zrobię - podsumował Boateng.
Przed dołączeniem do Barcelony w dorobku 38-latka znalazły się występy w Milanie, Schalke 04 Gelsenkirchen, Tottenhamie, Borussii Dortmund czy Genoi. Piłkarską karierę zakończył w 2023 roku.