Upadek złotego dziecka akademii Man Utd. Był lepszy niż Pogba, dziś jest zapomniany

Upadek złotego dziecka akademii Man Utd. Był lepszy niż Pogba, dziś jest zapomniany
Peter Aiken / pressfocus
Był uważany za "złote dziecko" akademii Manchesteru United, a wielu kibiców uważało, że zrobi większą karierę niż Paul Pogba. Tymczasem losy Ravela Morrisona nie potoczyły się najlepiej, biorąc pod uwagę nadzieje i oczekiwania.
Manchester United to klub, który słynie nie tylko z wielkiej historii, ale i świetnej akademii. Nieraz pojawiali się tam piłkarze z potencjałem na zrobienie rewelacyjnej kariery. W rocznikach 1992 i 1993 również nie brakowało talentów - szkółka "Czerwonych Diabłów" wychowała m.in. Paula Pogbę czy Jesse'ego Lingarda. Był jednak jeszcze trzeci piłkarz, który zdaniem wielu miał większy talent niż wspomniana dwójka.
Dalsza część tekstu pod wideo
Mowa o Ravelu Morrisonie. Pomocnik miał wszelkie możliwości na zrobienie wspaniałej kariery, lecz jego problemem okazała się dyscyplina i nieprofesjonalne podejście. To głównie z tego względu nigdy poważnej szansy w seniorskiej drużynie "Czerwonych Diabłów" nie dostał.
- Ravel to był najbardziej utalentowany piłkarz z mojego pokolenia. Robił rzeczy na poziomie Neymara - to, co Neymar wyczyniał w Santosie, to Ravel robił u nas. Jestem przekonany, że gdyby mógł powtórzyć swoją karierę, to poprowadziłby ją w inny sposób - opowiadał Paul Pogba w rozmowie dla DailyMail.
- Miał tyle samo naturalnego talentu, co każdy inny młody zawodnik, którego kiedykolwiek podpisaliśmy, ale ciągle wpadał w kłopoty. Bardzo bolesna była decyzja o sprzedaży go do West Hamu w 2012 roku, ponieważ mógł być fantastycznym piłkarzem. Jednak przez lata problemy poza boiskiem nasilały się i nie mieliśmy innego wyboru, jak tylko zerwać z nim współpracę - przyznał z kolei w 2015 roku Sir Alex Ferguson, cytowany przez ManUtd News.
Pozasportowe problemy Morrisona nie ograniczały się tylko do jego zachowania. Pochodził z biednej rodziny, więc jako nastolatek kradł i sprzedawał buty należące do Rio Ferdinanda i Wayne'a Rooneya, by zdobyć dla niej trochę pieniędzy. Ponadto obracał się w złym towarzystwie, co przekładało się na jego lekceważące podejście do treningów i kariery.
Transfer do West Hamu w kontekście dyscypliny niewiele zmienił - pomocnik cały czas sprawiał problemy. W 2014 roku trafił do aresztu za rzekomą napaść na swoją byłą partnerkę, która została przez niego zaatakowana przed barem w centrum Manchesteru. Choć po kilku miesiącach zarzuty zostały oficjalnie wycofane przez sąd, to był to zaledwie jeden z wielu kłopotów, w jakie Morrison co jakiś czas wpadał.
W barwach "Młotów" Morrison przez niecałe trzy lata rozegrał tylko 24 mecze. Jego umowa została rozwiązana za porozumieniem stron. Później dołączył do Lazio Rzym, lecz jego pobyt w Italii zakończył się na 161 rozegranych minutach. W międzyczasie były jeszcze wypożyczenia do Queens Park Rangers, Cardiff City czy nawet meksykańskiego Atlas FC.
Im dalej w las, tym większym piłkarskim "obieżyświatem" stawał się niespełniony wychowanek Manchesteru United. Otóż grał już w lidze meksykańskiej, holenderskiej i szwedzkiej, a obecnie występuje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (klub Arabian Falcons). Otarł się nawet o MLS - w latach 2022-2024 był graczem amerykańskiego DC United. Ciekawie wyglądała także jego kariera reprezentacyjna, gdyż udało mu się rozegrać aż 21 meczów dla... Jamajki.
Do kadry "The Reggae Boyz" Morrison trafił dzięki swojemu drugiemu obywatelstwu. Jamajczykami są bowiem jego rodzice. Z tamtejszą drużyną narodową jednak żadnych sukcesów nie osiągnął.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.

Przeczytaj również