Uwaga, kolejny talent w Jagiellonii. "Gra tylko grube mecze"

Jagiellonia ma kolejnego utalentowanego piłkarza. Eryk Kozłowski udanie zadebiutował w Ekstraklasie w meczu z Lechem Poznań. Pełen uznania dla młodego pomocnika był Adrian Siemieniec.
Oskar Pietuszewski zimą wyjechał z Jagiellonii do Porto. Bartosz Mazurek zasygnalizował wielkie umiejętności w spektakularnym meczu przeciwko Fiorentinie w Lidze Konferencji. Kto wie, czy następny w tej sztafecie nie będzie Kozłowski. 19-letni defensywny pomocnik zagrał od początku w meczu z Lechem i nie zawiódł.
Z występu Kozłowskiego był zadowolony Siemieniec. Trener Jagiellonii zaznaczył jednak, że młody piłkarz będzie musiał jeszcze solidnie popracować, by dojść do poziomu Tarasa Romanczuka.
- Powiedziałem Erykowi, że trzy lata temu ktoś postawił na mnie i dał mi możliwość na realizację marzenia, a dzisiaj to ja daję szansę jemu. To jest chłopak z Białegostoku, który tu się wychował od dzieciaka i kocha ten klub. Wyjście w pierwszym składzie przy pełnych trybunach przeciwko Lechowi Poznań to dla niego wielki moment, ale on na tę szansę sobie zapracował i zasłużył. Obronił się tym występem - komentował Siemieniec, którego na platformie X cytował Jakub Seweryn.
- Taras Romanczuk jest piłkarzem o statusie i jakości, że nie jest łatwo młodemu chłopakowi go zastąpić w debiucie w Ekstraklasie. Trochę czasu musi upłynąć, by prezentował ten poziom. Eryk wcześniej zagrał tylko z Fiorentiną, więc można powiedzieć, że gra tylko grube mecze, ale czułem się z nim spokojnie, bo widziałem, że ma kontrolę nad sytuacją i to mnie bardzo cieszy - dodał trener Jagiellonii.
Kozłowski grał do 72. minuty. Siemieniec na końcówkę spotkania wysłał na boisko Romanczuka.
- Jego wejście podniosło jakość naszej gry, bo nie da się takiego zawodnika zastąpić jeden do jednego. Taras nie wyszedł w pierwszym składzie z powodu urazu. Nie udało nam się postawić na nogi, by zagrał od pierwszej minuty, więc mógł tylko wejść z ławki - wyjaśnił Siemieniec.
Jagiellonia zajmuje drugie miejsce w tabeli. Do prowadzącego Lecha traci trzy punkty.