W Ekstraklasie był wymiataczem. Dziś tuła się po anonimowych klubach

W Ekstraklasie był wymiataczem. Dziś tuła się po anonimowych klubach
Yannis Halas / pressfocus
Jeszcze kilka lat temu był gwiazdorem Ekstraklasy. Po wyjeździe z Polski utracił jednak dawny blask. Obecnie Arvydasowi Novikovasowi pozostała tułaczka po klubach z ojczyzny.
Arvydas Novikovas rozpoczynał profesjonalną karierę w FC Vilnius i Interasie Visaginas. Dzięki dojrzałej grze i znakomitej technice od razu zainteresowały się nim większe kluby - w tym Benfica. W 2008 roku skrzydłowy przeniósł się do Heart of Midlothian. Początkowo występował zaledwie w juniorskich drużynach. Szybko zagościł również w seniorskim zespole.
Dalsza część tekstu pod wideo
Gdy Litwin pokazał się z dobrej strony na wypożyczeniu do St. Johnstone, na stałe zakotwiczył w pierwszym składzie. Tam błyszczał, notując trafienia i asysty w kluczowych starciach. W 2013 roku poinformował jednak, że ma zamiar rozwijać się gdzie indziej i nie przedłużył wygasającego kontraktu z klubem. Koniec końców postanowił zamienić Szkocję na Niemcy.
Najpierw spędził dwa lata w Erzgebirge Aue, gdzie dobre występy przeplatał z licznymi kontuzjami. Podobnie było w trakcie półtorarocznego epizodu w Bochum. Ze względu na urazy miał problemy ze znalezieniem miejsca w pierwszej jedenastce. Wówczas zainteresowała się nim Jagiellonia Białystok, z którą zimą 2017 roku podpisał kontrakt.
Tam Novikovas stał się niekwestionowaną gwiazdą i ulubieńcem trybun. W klubie spędził swoje najlepsze lata. Jego trafienia i asysty były dla "Dumy Podlasia" bezcenne. Przełożyło się to na konkretnie osiągnięcia. Klub dwukrotnie sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Litwin w 2018 roku stał się zaś obcokrajowcem roku według tygodnika Piłka Nożna.
Novikovas na każdym kroku podkreślał lojalność wobec klubu z Białegostoku. Tym większym szokiem była jego decyzja o nieprzedłużeniu przez niego wygasającej z końcem 2019 roku trzyletniej umowy z klubem. By zarobić na swoim gwiazdorze, Jagiellonia pół roku wcześniej wystawiła go na sprzedaż, a koniec końców pomocnik trafił do Legii Warszawa.
Litwin tłumaczył przenosiny do ligowego oponenta chęcią zdobywania trofeów i ostatecznie faktycznie święcił z "Wojskowymi" tytuł mistrza Polski. Grał jednak w kratkę. Znów dawały o sobie znać jego dawne kontuzje. Gdy był zdrowy, mierzył się z zarzutami o niepełne realizowanie założeń taktycznych i często siadał na ławce rezerwowych.
Przyszłość Novikovasa w klubie po zaledwie roku nie rysowała się w jasnych barwach. Nie spodziewano się jednak, że to Litwin podejmie decyzję o odejściu. Ostatecznie zdecydował się on przejść do Erzurumsporu, przyznając, że czekał tam na niego nie tylko lepszy poziom rozgrywek, lecz także bardziej atrakcyjne warunki finansowe.
Novikovas utracił natomiast dawny blask. Jego występy nie miały za dużego przełożenia na grę tureckiej ekipy i w 2022 roku się z nim pożegnano. W kolejnych latach skrzydłowy przywdziewał trykoty Samsunsporu, Hapoelu Hajfa, Żalgirisu Wilno i Tuzlasporu. W żadnym z klubów nie spędził jednak więcej niż kilka miesięcy. Postanowił wobec tego powrócić na stałe do ojczyzny.
Tam tuła się po różnych klubach. W ostatnich latach reprezentował barwy TransINVEST-u, Baltijos Futbolo Akademiji i Riteriai, balansując między ekstraklasą i jej zapleczem. Nie odgrywa już jednak pierwszoplanowej roli, ograniczając się do wspierania klubowych kolegów doświadczeniem. Wiele wskazuje na to, że niebawem zakończy tam karierę.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.

Przeczytaj również