Artykuł sponsorowany
W meczach tego klubu Ekstraklasy VAR najczęściej wkraczał do akcji. Często, ale krótko

Jak działa VAR w Ekstraklasie i topowych ligach Europy? W meczach których drużyn sędziowie najczęściej potrzebują analizy wideo do rozstrzygnięcia boiskowych wątpliwości? Jak długo to zazwyczaj trwa? No i w końcu - jak po kilku latach funkcjonowania systemu VAR zapatrują się na niego kibice w poszczególnych krajach? Właściciel marki Snickers zwrócił się o pomoc do firmy Opta, specjalizującej się w analizie danych sportowych, która przeanalizowała statystyki wszystkich najważniejszych meczów od momentu wprowadzenia systemu VAR, aż do sezonu 2025/26 włącznie. Dane pokazują częstotliwość i czas trwania interwencji VAR, a także wskazują kluby z Ekstraklasy, które odczuły to najbardziej.
W maju 2026 roku przeprowadzono badanie na kibicach klubów Premier League, którego wynik pokazał, że zaledwie 26% ankietowanych uważa działanie VAR-u za udane. Aż 59% natomiast sądzi, że działa on źle. To znaczne pogorszenie wyniku względem 2023 i 2020 roku, kiedy ujawniono pierwsze wyniki ankiet.
Jeszcze gorzej dla technologii wygląda wpływ na przyjemność z oglądania spotkań. 72% ankietowanych uważa, że frajda spadła, natomiast 35%, że regres jest znaczny. Dla porównania tylko 18% nie zauważyło większej różnicy, natomiast 9% dostrzega zmianę na plus. Trudno się więc dziwić, że raptem 12% kibiców chce zachowania VAR-u w Anglii w obecnej formie. 68% domaga się zmian, natomiast 18% całkowitego zaprzestania korzystania z narzędzi.
Kibice w Polsce podzieleni
Powyższe rezultaty częściowo korespondują z sytuacją na rynku polskim. Dowodzą tego badania przeprowadzone przez Opta. Z aktualnych danych wynika, że 52% fanów znad Wisły uważa, że VAR ma pozytywne przełożenie na sprawiedliwość rozgrywek, natomiast aż 34% ankietowanych wolałoby zaakceptować werdykt sędziego niż musieć oczekiwać na weryfikację. To właśnie ona stanowi jedno z głównych źródeł stresu współczesnego kibica. Co czwarty badany wskazał moment zasygnalizowania skorzystania z VAR jako najbardziej frustrujący w futbolu.
33% zwraca uwagę na zbyt długie przerwy i utratę płynności, 27% ma dość niespójnych decyzji, spore grono narzeka też na pozbawienie piłki nożnej spontaniczności. Co ciekawe, aż 63% badanych uważa, iż przekąska może uprzyjemnić czekanie na decyzję VAR, a 59% ma poczucie, że dzięki niej ten moment mija szybciej. Z takimi momentami kojarzony jest również Snickers z portfolio firmy Mars, będący smacznym punktem zaczepienia, gdy emocje biorą górę.
Ale jaka jest prawda o VAR-ze w Polsce? Ile czasu kluby z Ekstraklasy straciły w poprzednim sezonie i kto jest liderem takiej klasyfikacji? Wreszcie zaś, jak pozycjonują się nasze rozgrywki względem zmagań w Niemczech, Włoszech, Anglii, Hiszpanii oraz Francji?
Specyfika VAR w Polsce
Według analizy Opta, w poprzednim sezonie VAR w Ekstraklasie interweniował 124 razy, zatem średnio 6,8 na jeden zespół. To drugi najniższy wynik, jeśli do porównania weźmiemy Premier League, Ligue 1, Bundesligę, Serie A i La Ligę. Jedynie w Anglii był on zaangażowany rzadziej, średnia wyniosła tylko 5,45.
Jeśli zaś chodzi o przeciętne oczekiwanie na werdykt, w Polsce mówimy o około 40 sekundach pauzy. Łącznie weryfikacje zajęły niemal równe 80 minut. Najdłużej w zawieszeniu tkwili fani Widzewa Łódź. W wydarzeniach dotyczących tego klubu VAR wkraczał do akcji 11 razy i potrzebował łącznie 10,6 minuty, aby została podjęta ostateczna decyzja.
Znacznie krócej trwało sprawdzanie akcji Lecha Poznań, chociaż VAR 13 razy analizował zdarzenia "Kolejorza", co jest najwyższym wynikiem w Ekstraklasie. Dane zebrane dla właściciela marki Snickers pokazały, że system zabrał w spotkaniach mistrzów Polski raptem 6,2 minuty. Średnia pauza pochłonęła tylko 28,6 sekundy. Krócej czekali jedynie sympatycy Motoru Lublin, chociaż należy pamiętać, że w jego przypadku VAR wkraczał do akcji zaledwie czterokrotnie.
Powyżej pięciu minut na VAR "stracili" jeszcze fani Pogoni, Korony, Rakowa, Piasta i Arki. Poniżej dwóch zaś kibice Górnika, a także GKS-u Katowice. Jeśli spojrzymy na inne ligi, okaże się, że polski VAR działa... bardzo dynamicznie.
Jak u Barcelony i Realu?
Liczne grupy kibiców, jakie w Polsce mają Real Madryt i Barcelona, zastanawiają się pewnie, jak oba te kluby wypadły w badaniu. Tym bardziej, że akurat na hiszpańskim podwórku kontrowersji sędziowskich raczej nie brakuje i zawsze budzą one ogromne emocje.
Biorąc pod uwagę wszystkie drużyny hiszpańskiej La Liga, VAR najczęściej, bo 12 razy, interweniował właśnie w meczach wspomnianej Barcelony. Real jest natomiast pod tym względem drugi (11), ex aequo z Athletikiem Bilbao.
Co jednak ciekawe, nie do końca ma to przełożenie na długość poszczególnych analiz, bo w spotkaniach Barcelony było to łącznie 6,4 minuty (dopiero ósmy wynik w lidze), a już u Realu Madryt - 8,7 minuty (drugi wynik). Pod tym względem na miano “lidera” zasłużyła Mallorca (9,8 minuty).
VAR w Ekstraklasie jest znacznie szybszy
W wypadku La Liga dwa zespoły czekały na VAR mniej niż dwie minuty, ale zarówno Elche, jak i Getafe, daleko mają do wyniku osiągniętego przez Motor w Ekstraklasie. Jeśli chodzi o Serie A, wszyscy kibice czekali dłużej. W Premier League ekspresowo rozwiązywano sporne sytuacje w meczach Aston Villi, Burnley, Brightonu, a nade wszystkim Brentfordu. VAR w sytuacjach "The Bees" wszedł do akcji czterokrotnie i łącznie pochłonął raptem 44 sekundy! To tylko 11 sekund na jedno wydarzenie.
W Ligue 1 arbitrzy szybko podejmują decyzje w starciach Le Havre, natomiast - trzymajmy się mocno - dla PSG i OGC Nice łączne przerwy wyniosły kolejno 27,7 i 30,5 minuty. W Bundeslidze poniżej dwóch minut czekają kibice Augsburga oraz Heidenheim. Pomówmy jednak o średnich, a nie przypadkach skrajnych. To właśnie ogólne wyniki najlepiej oddają, jak VAR działa w całej lidze.
Ekstraklasa okazała się drugą siłą, jeśli chodzi o prędkość podejmowania decyzji. Każda ze 124 sytuacji pochłonęła średnio 40,2 sekundy. W Serie A średnia wyniosła aż 67,7, w Bundeslidze 37,2, w Ligue 1 równe 62, w La Liga 40,8, natomiast w Premier League 52,2. Jak na dłoni widać, że najbardziej opieszali sędziowie pracują we Włoszech. VAR w Ekstraklasie jest zaś znacznie szybszy od wszystkich porównanych lig za wyjątkiem górującej nad resztą Bundesligi.
W Niemczech żaden klub nie został skazany na dziesięć minut oczekiwania. Najwięcej czasu zabrały sytuacje VfB Stuttgart, łączna pauza wyniosła 8,2 minuty. Najwięcej sytuacji ogólnie, bo aż 12, analizowano zaś przy Borussii Moenchengladbach. Ale "Źrebaki" bardzo dobrze wypadają, jeśli chodzi o średnią, bo ta wyniosła 34,3 sekundy. Gladbach jest zatem odbiciem wyników VAR-u w spotkaniach Lecha.
Ogólnie VAR w Niemczech wszedł do gry 126 razy, czyli o dwa przypadki więcej niż w Ekstraklasie. Różnica żadna, a już na pewno nie determinująca trzy sekundy krótszy średni czas oczekiwania. Jeśli więc z jakiejś czołowej ligi mielibyśmy czerpać wzorce dotyczące prędkości działania technologii, warto spojrzeć bezpośrednio za zachodnią granicę.
Niemniej, wydaje się, że kibice w Ekstraklasie powinni raczej odczuwać zadowolenie, przynajmniej jeśli chodzi o tempo podejmowania decyzji. Dane opracowane na zlecenie właściciela marki Snickers pokazują, że nie jest idealnie, ale, jak dowodzą liczne przykłady, mogło być znacznie, znacznie gorzej. Tracenie ponad 30 minut na analizowanie sytuacji jednej drużyny lub grubo ponad minuty na każde zdarzenie to zdecydowana przesada.
Artykuł powstał we współpracy płatnej z marką Snickers.