"Walczę z problemami". Grosicki przemówił po meczu z Lechem

Pogoń Szczecin znów rozczarowała, a Kamil Grosicki zaliczył jeszcze jeden nieudany mecz. Kapitan "Portowców" po zawodach bez ogródek mówił o swojej grze.
Pogoń w sobotę przegrała z Lechem 1:2. To dla niej najniższy wymiar kary. Gdyby nie dobra gra Valentina Cojocaru i nieskuteczność graczy "Kolejorza", wynik byłby znacznie wyższy.
Dla Pogoni porażka jest rozczarowująca z dwóch powodów. "Portowcy" walczą o utrzymanie w lidze. W dodatku klub w sobotę świętował 78. urodziny.
- Nikt sobie przed sezonem nie zdawał sprawy z tego, że kilka kolejek przed końcem będziemy bardzo mocno patrzyli w dół tabeli. Takie są realia. Kilka klubów walczy o utrzymanie, a każdy mecz to jest wojna. Z Lechem zawiedliśmy. Smutny dzień, ponieważ urodziny, urodziny klubu, wielkie święto na trybunach, świetna atmosfera, piękna oprawa. Jako piłkarze chcieliśmy zrobić wszystko, żeby ci kibice wracali do domu i mieli świetny weekend. Niestety zepsuliśmy te urodziny i jest nam na pewno przykro z tego powodu. Teraz musimy być wszyscy razem, my jako piłkarze, drużyna, kibice. Musimy naprawdę do końca sezonu być zjednoczeni - komentował Grosicki, którego cytował Głos Szczeciński.
Kapitan Pogoni opuścił boisko już w 53. minucie. Był to efekt kontuzji, której doznał jeszcze przed przerwą.
- W pierwszej połowie skręciłem kostkę. Dograłem dzięki adrenalinie, ale w przerwie było już źle. Po paru przebieżkach widziałem, że ból jest bardzo mocny. Zobaczymy, ile potrwa leczenie. Jak wcześniej miałem podobny uraz to miesiąc pauzowałem, ale wtedy było gorzej z kostką - przyznał były reprezentant Polski.
Grosicki ostatniego gola w lidze strzelił w listopadzie. Wiosną zaliczył tylko jedną asystę - w lutowym spotkaniu z Arką Gdynia.
- Moja forma jest na kiepskim poziomie i to widać. Staram się pomóc, walczę z problemami - jak nie kontuzje mięśniowe to angina czy od dwóch tygodni mam problemy z kolanem. Na antybiotykach praktycznie cały czas. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale w piątek bardzo źle się czułem, a na boisku - było lepiej. Starałem się i ten pech. Takich kłopotów wcześniej w Pogoni nie miałem. Dochodzi stres. Dużo myślę, dużo analizuję, dużo rozmawiam z fachowcami. Czemu jest taki spadek mojej formy? Nie poddam się. Każdy kolejny mecz to szansa dla zespołu i dla mnie - podsumował Grosicki.