"We Włoszech Yamal grałby w Serie B". Legenda nie wytrzymała
Włoska piłka znajduje się w ogromnym kryzysie. Juergen Klinsmann wskazał największe problemy, które trapią futbol na Półwyspie Apenińskim.
W 2006 roku Włosi zostali mistrzami świata. Chociaż trudno to uwierzyć, finałowe starcie z Francją było ostatnim występem "Azzurrich" w fazie pucharowej mundialu.
W 2010 i 2014 ekipa ta odpadała w grupie. Od 12 lat nawet nie potrafi zaś zameldować się w głównej drabince turnieju. Trzy razy z rzędu odpadała w barażach, uznając wyższość Szwecji, Macedonii Północnej, a ostatnio Bośni i Hercegowiny.
We Włoszech sypią się głowy po blamażu. Z posadą selekcjonera pożegnał się Gennaro Gattuso, a Gabriele Gravina ustąpił ze stanowiska szefa włoskiej federacji piłkarskiej. W przestrzeni medialnej trwa zaś debata dotycząca przyczyn tak głębokiego kryzysu.
Nie brakuje opinii, że Włochom brakuje odwagi we wprowadzaniu młodych piłkarzy. W ostatnim starciu z Bośniakami średnia wieku wynosiła 27,2. Najmłodszym podopiecznym Gattuso na murawie był 23-letni Riccardo Calafiori. Po przeciwnej stronie rzut karny na wagę awansu wykorzystał 21-letni Esmir Bajraktarević.
Inne topowy kadry nieco częściej stawiają na zawodników młodego pokolenia. Wystarczy spojrzeć na Hiszpanię, która dwa lata temu zgarnęła mistrzostwo Europy z dużą pomocą Lamine'a Yamala. Prawoskrzydłowy przez większą część tamtego turnieju miał zaledwie 16 lat.
- Włosi płacą cenę za brak liderów, technicznie utalentowanych zawodników i za brak zaufania do młodych talentów. We Włoszech Lamine Yamal czy Jamal Musiala prawdopodobnie graliby nadal w Serie B, aby zebrać doświadczenie - stwierdził Juergen Klinsmann na antenie stacji Rai Sport.
- Kultura taktyczna również stanowi przeszkodę. Wielu trenerów tam pracuje z myślą o tym, aby przede wszystkim nie przegrać, zamiast dążyć do zwycięstwa za wszelką cenę. I takie są efekty - dodał były opiekun m.in. Bayernu czy reprezentacji Niemiec.