Widzew chce Siemieńca i Masłowskiego! Szalony plan Łodzian

W Widzewie wciąż nie wykrystalizował się plan na to, jak ma działać klub. Ofensywni (Łukasz Olkowicz i Piotr Wołosik) przekazali, że Łodzianie chcą u siebie architektów sukcesu Jagiellonii Białystok. Dla ligowego rywala byłby to niewyobrażalny cios.
W Widzewie regularnie dochodzi do dużych zmian personalnych. Obecnie za wyniki zespołu odpowiada Igor Jovićević, natomiast Dariusz Adamczuk pełni rolę doradcy strategicznego. W strukturach są jeszcze Piotr Burlikowski czy Sławomir Rafałowicz.
Kolejne rewolucje nie są wykluczone. Wygląda na to, że posada Jovićevicia jest zagrożona, chociaż Chorwat ostał się po porażce z GKS-em Katowice. Niemniej, przegrał sześć z jedenastu spotkań u sterów Łodzian. Wątpliwe, aby wypełnił kontrakt ważny do 30 czerwca 2027 roku.
Taki scenariusz jest tym mniej prawdopodobny, że w głowie Roberta Dobrzyckiego ma już istnieć plan, który dziennikarze Przeglądu Sportowego określają mianem "szalonego". Właściciel Widzewa celuje w sprowadzenie Łukasza Masłowskiego oraz Adriana Siemieńca.
Masłowski pełni w Białymstoku funkcję dyrektora sportowego. Wcześniej działacza chciały Raków, Legia, ale też Widzew. Ostatecznie Masłowski przedłużył umowę, ale niewykluczone, że w końcu z Podlasia wyjedzie. Podobnie mają się sprawy Siemieńca. Umowa trenera obowiązuje tylko do końca tego sezonu, chociaż "Jaga" ma opcję przedłużenia.
- Robert Dobrzycki mówi, że nie ma tematu zmiany trenera nawet w przypadku trzeciej porażki z rzędu. Natomiast w głowie Roberta Dobrzyckiego jest duet z Białegostoku - Łukasz Masłowski i Adrian Siemieniec. Dużo się mówi, że trener Jagiellonii przymierzany jest do Lecha Poznań, ale Dobrzycki również z uznaniem kręci głową, gdzie jest dzisiaj "Duma Podlasia". (...) Umówmy się, że jeśli coś jest w głowie Roberta Dobrzyckiego, to nie jest to dalekiej od realizacji - stwierdził Łukasz Olkowicz.
- Jeśli chodzi o Masłowskiego, to jest na pewno najbardziej rozchwytywany dyrektor sportowy w Polsce. (...) Za poprzedniego właściciela kusił go Widzew. O Masłowskiego starała się też Legia. W grudniu 2024 r. ekipa z Warszawy szukała dyrektora sportowego. W tym samym czasie ogromne rozterki miał sam Masłowski, bo nie wiedział, czy przedłużyć umowę w Białymstoku. To właśnie wtedy swoje podchody rozpoczęli Raków i Widzew, a Legia zgłosiła w marcu 2025 r., kiedy było już za późno, bo Masłowski przedłużył już wtedy kontrakt i nie chciał Jagiellonii zostawiać na lodzie. Odbyły się nawet rozmowy, lecz wtedy Masłowski powiedział, że gdyby Legia zgłosiła się w grudniu, to dałoby mu to do myślenia - dodał.
Jagiellonia to aktualny lider Ekstraklasy. Widzew zajmuje przedostatnie miejsce, traci dwa punkty do bezpiecznej strefy.