Widzew ma problem. Marzenia kibiców zagrożone. "Nie stać nas"

W Widzewie od wielu lat mówi się o rozbudowie stadionu przy al. Piłsudskiego. Robert Dobrzycki nie ma jednak wątpliwości, że klubu nie stać na sfinansowanie wielkiego projektu.
Robert Dobrzycki przejął stery w Widzewie w marcu 2025 roku. Dzięki temu klub wszedł na nieosiągalny wcześniej poziom finansowy i stał się jednym z najbogatszych w Polsce.
W poprzednim sezonie Łodzianie przeznaczyli na wzmocnienia przeszło 20 milionów euro. Teraz tworzą bazę Widzew Training Center. Na rozbudowę stadionu brakuje jednak środków.
- Mamy koncepcję takiej rozbudowy i zleciliśmy wstępną wycenę. Wyszło z tego, że to olbrzymia inwestycja, na którą Widzewa nie stać - powiedział Dobrzycki, cytowany przez WidzewToMy.
- Jesteśmy w trakcie szukania rozwiązania będącego mniej obciążającym kosztowo. Żeby siąść z miastem i zastanowić się. Jeżeli chodzi o formuły naszej współpracy, to nie jest to problem. Największy problem to finanse. Biorąc pod uwagę koszt wyceny, nie stać na to ani Widzewa, ani miasta. Musimy przygotować coś bardziej zjadliwego ekonomicznie - dodał
Obecnie stadion Widzewa może pomieścić około 18 tysięcy widzów. Z wypełnieniem nie ma problemów, a wręcz przeciwnie - wolnych krzesełek często brakuje.
- Wiadomo, że stadion cały czas byłby wypełniony po brzegi. Dla rozwoju klubu to kluczowa inwestycja. Tych przychodów nie ma jednak tyle, by utrzymać tę inwestycję. To ekonomicznie się nam nie spina. Temat nie jest zarzucony, ale biorąc pod uwagę koszty, to jest większy problem niż myśleliśmy - podsumował Dobrzycki.